Dwa lata temu mój narzeczony Oliver i ja pojechaliśmy na wycieczkę do Tulum w Meksyku. Któregoś dnia pojechaliśmy odwiedzić ruiny Majów i pojechaliśmy samochodem tak daleko, jak się dało. Jednak w pewnym momencie mieliśmy możliwość dojechania na miejsce rowerem lub wskoczenia na tył roweru innej osoby, aby się tam dostać. Ponieważ nie umiałem jeździć, musieliśmy złapać windę. Byłam bardzo zawiedziona, widząc, jak inne kobiety po prostu wsiadają na rowery i odjeżdżają. To też nie był pierwszy raz, kiedy tak się czułem.
Odkąd pamiętam, zawsze chciałam jeździć na rowerze. Ale dorastałam w Kamerunie w Afryce, gdzie przeciętny człowiek nie ma pieniędzy, żeby kupić taki prezent swoim dzieciom. Tak było w przypadku moich rodziców, więc nigdy się tego nie nauczyłem. Myślałam, że nigdy tego nie zrobię... i na pewno nie w wieku 32 lat.
Ale potem pandemia uderzyła w Nowy Jork, gdzie teraz mieszkam, i na samą myśl o opuszczeniu domu wydawało mi się, że oznaczałoby to ryzyko dla mojego zdrowia. Bywały jednak chwile, gdy musiałem wyjść po najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak zakupy spożywcze, a spacery oznaczały spędzanie na świeżym powietrzu większej ilości czasu, niż wydawało mi się to bezpieczne. Jazda pociągiem nie wchodziła w grę – myśl o znalezieniu się gdziekolwiek w zamkniętej przestrzeni, w której mógłbym złapać wirusa, była tak przerażająca, że powiedziałem sobie: Simone, myślę, że powinnaś umieć jeździć na rowerze. W ten sposób Mógłbym szybciej docierać do różnych miejsc i spędzać mniej czasu na zewnątrz. Zamówiłem więc Schwinna i planowałem, że mój narzeczony Oliver nauczy mnie jeździć na nim, ćwicząc na trawie w parku niedaleko naszego mieszkania w Bronksie.
Kiedy do mnie dotarł, od razu zwątpiłem. Przez pierwsze kilka dni wpatrywałem się w niego w salonie i zastanawiałem się, o czym myślałem. Powtarzałem sobie takie rzeczy jak: Ten rower jest za wysoki Lub Kto ci kazał to zdobyć? I Dlaczego w ogóle pomyślałeś, że umiesz jeździć? Byłem naprawdę przestraszony.
Na szczęście Oliver wie, jak bardzo potrafię przesadzić. Posadził mnie i przypomniał, że umiem już pedałować – że robię to od lat na domowym rowerze treningowym.
W końcu, po tygodniu wpatrywania się w mój nowy rower, zabrałem go na przejażdżkę.
Pamiętam, jak stresujący był spacer do parku tego dnia. Prowadząc rower po chodniku, trzymając go za kierownicę, starałem się nie pozwolić, aby emocje wzięły górę. Ale naprawdę się bałam. Kiedy mój narzeczony i ja dotarliśmy na otwartą przestrzeń, znowu mi przypomniał, że to zupełnie jak mój rower treningowy w domu. Nie martw się, jeździsz na rowerze już od dawna, powiedział mi, kiedy pierwszy raz usiadłem na siodełku. Umiesz pedałować, dopiero teraz ruszasz. Pomyśl o tym. I tak poszłam.
Moja pierwsza próba jazdy na tym rowerze zakończyła się totalną porażką. Drugie też nie było świetne. Jednak za trzecim razem udało mi się utrzymać równowagę przez 30 sekund i to był niesamowity pośpiech! Byłem zszokowany i bardzo szczęśliwy. Naprawdę myślałam, że znalezienie rozwiązania zajmie co najmniej miesiąc. Ale kiedy już zacząłem pedałować, nie chciałem przestać.
Następnego dnia pojechaliśmy do innego parku na przejażdżkę. Tydzień później zaczęliśmy jechać wcześnie rano, kiedy prawie nikogo nie było na boisku. Im więcej miejsca mieliśmy do dyspozycji, tym więcej miejsca musiałem jeździć. Zacząłem kręcić się w kółko, zgodnie z ruchem wskazówek zegara i przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, prosto, a nawet pedałując, mogłem nawet trochę obejrzeć się za siebie. Nie jestem gotowy, żeby wyjechać na ulice Nowego Jorku… jeszcze nie.
Ale ta podróż nauczyła mnie wiele o sobie i wykorzystuję tę lekcję w innych obszarach mojego życia.
Jestem trenerem personalnym i widzę wiele osób, które boją się zacząć ćwiczyć lub myślą, że jest już za późno, aby zacząć. Teraz mam coś namacalnego, co mogę im pokazać i powiedzieć: Widzicie, jak nie mogłem jeździć konno w wieku 32 lat? Nie pozwoliłam, aby strach przed niewiedzą, jak coś zrobić lub strach przed porażką, przeszkodził mi w dążeniu do swoich celów. I oni to muszą zobaczyć.
Kiedy byłem dokumentuję na Instagramie moją podróż rowerową Klienci wysyłali mi wiadomości i sprawdzali moje postępy. W pewnym sensie musiałem zamienić się z nimi miejscami.
Myślę, że zbyt często trenerzy to rozumieją, że mógłbym zrobić coś skomplikowanego i nigdy nie chcę tak wyglądać. U nas też są przeszkody. Mam nadzieję, że będę mógł wykorzystać swój przykład jako przykład niepoddawania się i zainspirować innych, aby zrobili to samo, ponieważ I Nie mogę nawet wyrazić, jak bardzo mnie cieszy to małe zwycięstwo!







