„Zrezygnowałam z depilacji i dzięki temu zyskałam większą pewność siebie niż kiedykolwiek”

Uroda

Przed każdą potańcówką w gimnazjum wykonywałam cały (teraz pozornie absurdalny) rytuał depilacji całego ciała. Goliłam duże palce u nóg, nogi, włosy łonowe i pod pachami, a następnie przesuwałam brzytwą po zrogowaciałych włosach poniżej pępka, na środku klatki piersiowej i wokół sutków. Wyrywałam brwi i przypadkowe kiełki na brodzie, a następnie ostrożnie nakładałam balsam Victoria’s Secret Pure Seduction na całe moje bezwłose ciało, pozwalałam, aby kremowy biały środek do depilacji osiadł na mojej wardze i rozpuścił wąsy. Wiedziałam, że powinnam zostawić go na skórze tylko na 10 minut, ale moje sztywne, czarne włosy były tak uparte, że nie zawsze wystarczało mi czasu, aby je usunąć. Pozostawiałabym krem ​​zbyt długo, powodując drobne oparzenia chemiczne wokół ust. Zaczerwienienie samo w sobie było krępujące, ale wiedziałam, że mogę je zakryć gęstym podkładem Maybelline Dream Matte Mouse. Wszystko było lepsze niż ludzie, którzy wiedzieli, że mam włosy nad wargą.

Odkąd pamiętam, dbałam o swoje owłosienie na ciele. Nie jestem pewna, co było tego przyczyną, ale pamiętam mnóstwo razy, kiedy mój strach przed włosami się wzmocnił: kiedy chłopcy w mojej klasie naśmiewali się z każdego, kogo brwi choć trochę zbliżały się do siebie, kiedy byłam jedną z niewielu dziewczyn w szatni na siłowni z włosami łonowymi i wszyscy się gapili, kiedy patrzyłam, jak moja starsza siostra po raz pierwszy próbuje Naira i usłyszałam jej wrzask pod prysznicem, że topi jej skórę.



Zrozumiałam, że owłosienie na ciele jest złe i pozbycie się go – niezależnie od tego, jak bolesne i irytujące – było absolutnie konieczne.



instagramie Zobacz cały wpis na Instagramie

Mimo to, choć starałam się usuwać włosy, miałam wrażenie, że gdzieś na moim ciele zawsze widać zarost. W szkole średniej opierałam głowę na dłoni przy biurku lub stole podczas lunchu, strategicznie zakrywając usta, aby nikt nie mógł zobaczyć mojego cienia sprzed piątej.

W miarę jak byłem starszy, znacznie mniej martwiłem się owłosieniem nóg, pach i łonowych. Nadal się goliłem, ale nie wstydziłem się, jeśli pojawił mi się mały zarost. Wszyscy wiedzieli, że wszystkim kobietom rosną włosy w tych miejscach. Nie wydawało mi się to tajemnicą. Ale włosy wszędzie indziej nadal były dla mnie upokarzające. Byłam bardzo sfrustrowana, gdy partnerzy próbowali dołączyć do mnie pod prysznicem, kiedy naprawdę potrzebowałam się ogolić. Nie mogłam pozwolić, żeby zobaczyli, że miałam cały program pielęgnacji brzucha, sutków i TWARZY!



Rzecz w tym, że moje owłosienie nigdy mi nie przeszkadzało. Po prostu bałam się, że inni ludzie będą mnie oceniać.

W ten sposób przekonałam samą siebie, że podoba mi się też uczucie całkowitego ogolenia. Biegałam na bieżni w college'u, a w piątkowe wieczory przed spotkaniami ćwiczyłam ten sam rytuał taneczny z gimnazjum, usuwając z ciała wszelkie włosy, które mogły być widoczne pod naszymi mundurkami przypominającymi bikini. Kiedy wracałam spod prysznica, żartobliwie oznajmiałam mojemu chłopakowi, że jestem nagim kretoszczurem. Poczułam się najseksowniej i najbardziej swobodnie przy nim, całkowicie bezwłosym. Patrząc wstecz, naprawdę nie sądzę, żeby go to obchodziło w ten czy inny sposób, ale mój dyskomfort związany z owłosieniem na ciele kazał mi założyć, że tak.

Kiedy po studiach przeprowadziłam się z Iowa do Nowego Jorku, zaczęłam widywać coraz więcej kobiet z widocznym owłosieniem na ciele, w sztuce, kampaniach reklamowych i mediach społecznościowych. Myślę, że właśnie dlatego w ciągu ostatnich kilku lat poczułam się znacznie bardziej komfortowo ze swoimi. Od jakiegoś czasu chciałam ją wyhodować, niemal w ramach eksperymentu, żeby zobaczyć, co o tym myślę, ale jako samotna osoba zawsze za bardzo bałam się, co pomyślą nowi partnerzy.

Krystyna Canning

Kristin Canning



Potem nastąpiła pandemia. Na początku przestałam się golić, bo… po co?! Z nikim się nie spotykałam, a i tak zawsze robiłam to dla innych. Poza tym utrzymywanie rutynowej pielęgnacji w środku światowego kryzysu wydawało się wyczerpujące i trywialne. Wydawało mi się, że to moja szansa, aby pozwolić moim włosom na ciele zrobić swoje.

I, co nie jest zaskakujące, było to cholernie niesamowite doświadczenie. Moje prysznice są szybkie i proste, a skóra moich nóg, okolic bikini i górnej wargi, która często ulegała poparzeniom i podrażnieniom po brzytwie, nigdy nie czuła się lepiej. Tak, na początku moje włosy były sterczące i trochę swędzące, ale pozbycie się tego zajęło mi tylko około dwóch tygodni. Nie goliłem się od początku marca, a moje włosy są już dość miękkie. Czasami przycinam okolice bikini nożyczkami, ponieważ długość i objętość mogą powodować dyskomfort, ale od miesięcy nie dotykałam brzytwy. Przywiązałam się do swoich włosów i czuję się zdrowa i dumna, kiedy to zauważam, zupełnie jak wtedy, gdy widzisz, że Twoje paznokcie stają się dłuższe.

Na początku pandemii tak naprawdę nie musiałam myśleć o tym, że inni ludzie zobaczą moje owłosienie na ciele. Przez większość czasu przebywałem w domu, a jeśli wychodziłem, było wystarczająco zimno, aby nosić legginsy i koszule z długim rękawem, a noszenie maski zakrywało moje wąsy. Ale kiedy zrobiło się cieplej i przerzuciłam się na szorty i podkoszulki, nie mogłam ukryć owłosienia na ciele. Nie mam nic przeciwko temu, żeby widzieli to nieznajomi, ale na początku kręcenie się wokół ludzi, którzy mnie pociągają, było trudne.

Krystyna Canning

Kristin Canning

Chodzę na FaceTime i randki na świeżym powietrzu z zachowaniem dystansu społecznego z facetem, z którym spotykam się tuż przed kwarantanną w Nowym Jorku. Pewnej soboty pojechaliśmy na rowerach na Coney Island. Miałem na sobie legginsy, ale kiedy zdjęliśmy buty i skarpetki, aby włożyć stopy w piasek, zdałem sobie sprawę, że wokół kostek nadal widać włosy na nogach. Natychmiast próbowałam ściągnąć legginsy, żeby je zakryć. Wątpię, żeby w ogóle to zauważył, ale nadal czułam się skrępowana. Byłam niezwykle świadoma tego, jak widoczne będą moje wąsy w jasnym świetle słońca, kiedy odłożymy maski i popijemy drinki.

Ale przetrwałam randkę, odsłonięte włosy i w ogóle, i nie wydarzyło się nic katastrofalnego. Widziałem, że mnie lubił. Nie miało to większego znaczenia, czy byłem owłosiony.

Na następnej randce poszliśmy razem pobiegać. Miałam na sobie koszulkę i kiedy się rozciągaliśmy, wiedziałam, że widział moje włosy pod pachami. Znów nie był zaniepokojony. Nic nie powiedziałem. Tak naprawdę nie zareagowałem w żaden sposób. Zdałem sobie sprawę, że podobnie jak w przypadku niemal każdej cechy fizycznej, inni ludzie przejmą moją inicjatywę, jeśli chodzi o to, jak na nią zareagować. Gdybym nie zachowywała się tak, jakby to była coś ważnego, nikt inny by tego nie zrobił. I szczerze mówiąc, jeśli ktoś nie akceptuje moich wąsów, dołów czy owłosionych nóg, to nie jest dla mnie odpowiednią osobą.

Krystyna Canning

Kristin Canning

Teraz nie zakrywam już odruchowo włosów na ciele. Czasami nadal odczuwam ukłucie skrępowania, gdy widzą to znajomi mężczyźni, ale przypomina to trochę terapię ekspozycyjną. Im częściej pozwalam ludziom to oglądać i nie uzyskuję od nich zbytniej reakcji, tym bardziej komfortowo się z tym czuję. Czasem lubię to pokazać. A im dłużej go mam, tym bardziej go kocham. Podoba mi się to uczucie, gdy wieje wiatr. Podoba mi się, że jest to rodzaj filtra randkowego dla osób, które łatwo obrzydza rzeczywistość ludzkich ciał lub które uważają, że widoczne owłosienie na ciele jest społecznie akceptowalne tylko dla mężczyzn. Podoba mi się to, co o mnie mówi: że czuję się dobrze ze swoim ciałem, dokładnie takim, jakie naturalnie istnieje. Jestem dumna z tego, że coś, czego kiedyś tak bardzo się wstydziłam, stało się czymś, co celebruję. Uświadomiło mi to, że mogę zmienić perspektywę na każdy aspekt siebie, którego nie kocham automatycznie.

Jestem dumna z tego, że coś, czego kiedyś tak bardzo się wstydziłam, stało się czymś, co celebruję.

Nie wiem, czy to wszystko oznacza, że ​​już nigdy, przenigdy się nie golę. Być może pewnego dnia będę chciał wrócić do życia nagiego kretoszczura. Może będę chciała wyglądać gładko na specjalną okazję. Ale w tej chwili nie jestem zainteresowany wykorzystaniem swojej energii do pozbycia się włosów na ciele. Podoba mi się tak, jak jest. I szczerze, jestem już zmęczona wstydzeniem się swojego ciała w jakikolwiek sposób. Zapuszczanie włosów było jednym ze sposobów walki z tymi uczuciami. Mam nadzieję, że pokaże to innym osobom, które źle się czuły ze swoimi włosami, że to naprawdę nic wielkiego.

Ten mały eksperyment pokazał mi, jaką swobodę daje ograniczenie zabiegów pielęgnacyjnych i pielęgnacyjnych do rzeczy, które naprawdę sprawiają ci przyjemność – i które są przeznaczone tylko dla ciebie. Okazuje się, że bez presji z zewnątrz moja pielęgnacja jest niesamowicie minimalistyczna.

To dziwne, że dopiero pandemia uświadomiła mi, że obsesja na punkcie ujawnienia mojego sekretnego owłosienia nie dodaje szczęścia do mojego życia. Ale z tego wszystkiego wyniknęła jedna mała, pozytywna rzecz. Pośród tego wszystkiego, co się dzieje, przypomina mi to fakt, że moje włosy nie przestały rosnąć I również nie przestał rosnąć. Satysfakcja jest taka, że ​​jest dłuższy. Choć wydaje się, że na początku marca moje życie zamarło, moje włoski przypominają o bardzo realnym upływie czasu. Wiem, że to tylko włosy, ale pozwolenie im istnieć sprawia, że ​​czuję się wolna.