W dobie niezwykle popularnych vlogerów zajmujących się urodą na YouTube i modelek na Instagramie zachwalających samouczki krok po kroku, coraz więcej zabiegów pielęgnacyjnych zwykle wykonywanych jest przez dermatologów (powiedzmy, wyskakuje sękaty pryszcz lub nakładanie środków chemicznych na twarz) są poddawane zabiegowi typu „zrób to sam”. Oczywiście te zabiegi wykonywane w łazience zazwyczaj nie obejmują skrobania wielu drobnych igieł po powierzchni twarzy.
Wybierz mikronakłuwanie (lub terapię indukcją kolagenu), procedurę stosowaną od dziesięcioleci, ale dopiero niedawno zaczęła zyskiwać na popularności do użytku domowego. Wyjaśnia, że Mirconeedling używa urządzenia pokrytego małymi igłami do tworzenia mikrokanalików, czyli maleńkich dziurek w skórze Anny Avaliani , M.D., specjalista ds. kosmetyków i laserowej pielęgnacji skóry w Nowym Jorku. Proces ten stymuluje naturalną zdolność skóry do samoleczenia poprzez wytwarzanie kolagenu, który wypełnia drobne linie i ujędrnia skórę. Zmniejsza także blizny potrądzikowe, zmarszczki i pory. Avaliani wykonuje w gabinecie zabiegi mikronakłuwania przy użyciu sterylnych igieł chirurgicznych.
Ale chociaż spiczasta procedura jest zapowiadana przez m.in Moda i nawet Gwyneth Paltrow jako kolejna ważna innowacja przeciwstarzeniowa w pielęgnacji skóry, nazwy te odnoszą się również do procedury wykonywanej na skórze, a nie do odmiany wykonywanej samodzielnie. Obecnie wiele osób przysięga, że używa dermarollerów – narzędzia, które powinno dawać rezultaty podobne do mikronakłuwania, ale za ułamek ceny. Według RealSelf.com , średnia cena mikronakłuwania wynosi 625 USD, ale różni się ona w zależności od miejsca zamieszkania. Porównaj to ze średnim kosztem derma-rollera, który Prawdziwe Ja mówi, że około 125 dolarów.
POWIĄZANE: Co masz na twarzy?
Oprócz ceny istnieje kilka różnic między dermarollerami a mikronakłuwaniem gabinetowym. Jak wyjaśnia Avaliani, igły do profesjonalnego mikronakłuwania są znacznie dłuższe niż te stosowane w derma-rollerach (trzy milimetry zamiast jednego) i są ostrzejsze. Aha, i jest coś takiego: za pomocą dermarollera nakłuwasz twarz tonami maleńkich, ostrych igiełek bez nadzoru procesji.
Pomimo wizji, że jestem podobny Piekielny Pogromca podczas korzystania z narzędzia nigdy nie bałam się igieł, więc zabieg zdecydowanie mnie zaintrygował. Mam też fioletowe, wystające blizny potrądzikowe i ogólnie słabą, wrażliwą cerę, więc codzienna pielęgnacja skóry, która nie zawierała agresywnych środków chemicznych ani leków (mianowicie tych kremów na trądzik i leków dostępnych na receptę, przez które przechodziłam, gdy byłam nastolatką) wydawała mi się nieskończenie bardziej znośna.
Aby zobaczyć, jakie jest zamieszanie wokół mikronakłuć (oprócz sprawdzenia, czy to cudowne lekarstwo może w końcu okazać się środkiem, którego poszukiwałem w leczeniu moich blizn potrądzikowych), zdecydowałem się wypróbować w domu dermaroller przez tydzień. Szybko jednak przekonałam się, że zabieg DIY zdecydowanie ma swoje wady.
Aplikacja
Przed eksperymentem zasięgnęłam porady Avalianiego w zakresie prawidłowego stosowania derma-rollera. Udzielając mi rad, nie przebierała w słowach: zalecam ostrożność, robiąc to w domu, ponieważ ryzyko infekcji i blizn jest zawsze obecne – ostrzegła. Jeśli igły na wałku nie są przeznaczone do zabiegów chirurgicznych, istnieje ryzyko złamania się i utknięcia wewnątrz lub pod skórą. Stanowi to główne ryzyko infekcji i potencjalnych blizn, ponieważ należy je usunąć chirurgicznie.
Istnieje również wiele sprzecznych informacji na temat najlepszego stosowania dermarollera. Część blogerek kosmetycznych sugerowała nasycanie skóry serum przed i po zabiegu, inne zaś odradzały ten zabieg ze względu na ryzyko infekcji. Niektórzy zalecali używanie tego narzędzia codziennie, inni doradzali sobie nawzajem – a nawet raz w tygodniu. I nie zaczynaj od tego, ile jest tutoriali na YouTube na ten temat.
A skoro już mowa o dermarollingu, oto kilka innych szalonych zabiegów upiększających, których kobiety próbowały na przestrzeni lat:
Zdezorientowany ponownie poprosiłem Avaliani o radę, mimo że była nieco przeciwna temu, co robiłem. Zaleciła sterylizację urządzenia przed rozpoczęciem (chociaż zakładałam, że moje zostało już wysterylizowane). Oczyściłem twarz zwykłym środkiem do mycia twarzy, a następnie nałożyłem serum na noc. Następnie przesuwałem wibrujący, świecący derma-roller tam i z powrotem w czterech ćwiartkach: czoło, prawy policzek, lewy policzek, broda i szczęka. Avaliani zalecił przetestowanie jednego obszaru przed przejściem do następnego ( Tylko aby mieć pewność, że nie spali mi skóry), co też zrobiłem. Proces ten był zaskakująco… oczyszczający. Derma-roller sprawiał wrażenie niemal bardziej penetrującego peelingu do twarzy, bez bałaganu. Zakończyłem rutynę, zamykając moje teraz perforowane pory moim zwykłym kremem nawilżającym.
Przeglądając w lustrze moją twarz z mikroigłami, moja cera wyglądała tak samo, jak 10 minut wcześniej. Avaliani zaleciła unikanie makijażu następnego dnia, aby zmniejszyć ryzyko infekcji, ale zdecydowałam się pominąć tę konkretną radę. I pomimo lekkiego szczypania i zaczerwienienia następnego ranka, cała procedura wydawała się zaskakująco nieinwazyjna.
Aplikacja
Po mojej pierwszej, częściowo udanej próbie mikronakłuwania twarzy w domu, nie miałam żadnych obaw, podejmując się drugiej próby. Większość artykułów, które przeczytałem w Internecie, zalecała pozostawienie kilkudniowej przerwy pomiędzy sesjami, więc postępując zgodnie z tą radą, odczekałem trzy dni, zanim ponownie wyłamałem dermaroller.
Ponownie oczyściłem skórę i nałożyłem zwykłe serum. Na mojej twarzy pojawiły się wypryski, co nie jest niczym niezwykłym w przypadku mojej skłonnej do trądziku skóry. Tym razem jednak zamiast lekkiego, kojącego uczucia przypominającego peeling, które poczułem podczas mojej pierwszej sesji w domu, po zaledwie kilku rolkach, poczułem pierwsze prawdziwe ukłucie w prawym dolnym policzku, po którym nastąpiło szczególnie bolesne pieczenie. Nie kręciłem się mocniej ani szybciej niż zwykle, ale z jakiegoś powodu procedura była tym razem znacznie bardziej przenikliwa.
Zakładając, że ukłucie nie było niczym, zdecydowałem się kontynuować zwijanie twarzy w górę, w dół i na boki w czterech kwadrantach, tak jak to robiłem kilka nocy wcześniej. Jednak po dalszej analizie mojej cery po sesji mikronakłuwania coś po prostu… nie wyglądało dobrze. Chociaż prawdopodobnie nawet moja najlepsza przyjaciółka nie zauważyłaby tego, na moim prawym policzku pojawił się biały, wypukły guzek – nie większy niż grosz. Nie było go tam, kiedy tego wieczoru zacząłem stosować rolowanie skóry i nie był to pryszcz.
Julii Sullivan
To nie było tak, że guz wystał tak bardzo, że musiałam jechać na pogotowie. Raczej sama myśl, że zabiegi kosmetyczne typu „zrób to sam” – których wiele przeprowadziłam w imię dziennikarstwa – może fizycznie zmienić moją skórę w tak szybki sposób, wytrącała mnie z równowagi. Lekka puchlina pozostawała stała przez kilka dni i powodowała podrażnienie przy każdym kontakcie z wodą lub mydłem. Niezainteresowana tym, jakie nowe, plamiste ślady mogą w tajemniczy sposób pojawić się na mojej twarzy, jeśli spróbuję tego ponownie, zdecydowałam się na dobre odłożyć derma-roller.
Więc… co się do cholery stało?
Według Avalianiego biały obrzęk na policzku mógł być spowodowany dwiema rzeczami. Wyjaśnia, że biały kolor skóry mógł być oznaką zbyt dużego obrzęku w okolicy. Obrzęk był prawdopodobnie spowodowany lekkim naciskiem na naczynia włosowate skóry, co następnie powoduje ucisk i sprawia, że skóra staje się biała na kilka sekund lub minut. Jednak to konkretne urządzenie, którego użyłem, miało również diody LED, które według Avaliani mogły poparzyć moją skórę w tym miejscu. Niezależnie od tego, co spowodowało guz (i ból!), nie chciałam wracać do mojego eksperymentu, aby się tego dowiedzieć.
Ogólnie rzecz biorąc, Avaliani w żadnym wypadku nie zaleca wykonywania mikronakłuwania w domu. Wierzę, że dermarollery powodują powierzchowne uszkodzenia skóry, wyjaśnia. Rolujące się igły mogą łatwo pęknąć i pozostawić w skórze drobne, połamane fragmenty. Dodatkowo musi być skóra i igły bardzo dobrze oczyszczone, aby uniknąć jakiejkolwiek infekcji. Nie wierzę, że mikronakłuwanie w domu jest w ogóle bezpieczne i skuteczne.
Oczywiście jej rekomendacja kontrastuje z pochwałami hord blogerek zajmujących się urodą i ekspertów od pielęgnacji skóry, wychwalających niesamowite korzyści, jakie otrzymali dzięki dermarollerom. (Nasz autor tekstów zajmujących się urodą zaleca stosowanie dermarollingu, aby pory wyglądały na mniejsze). Kto wie, może po prostu jestem zamartwiaczem. Ale jako osoba z plamami, wrażliwą skórą i skłonnością do wszelkiego rodzaju dziwactw, jestem pewna, że zabieg DIY nie jest dla mnie.
Twój najlepszy zakład? Poznaj ograniczenia swojej skóry i zawsze skonsultuj się z dermatologiem przed rozpoczęciem jakichkolwiek domowych zabiegów pielęgnacyjnych. Zwłaszcza jeśli w tym leczeniu wykorzystuje się mnóstwo drobnych igieł.







