Trudno wyjaśnić, jak bardzo zmienia Cię niepłodność, jeśli tego nie przeżyłeś. Zmiana nie jest głośna ani dramatyczna. Nie możesz wskazać jednego momentu ani punktu krytycznego. Zamiast tego zmiana zaczyna się po cichu i narasta w czasie. Jest subtelne, ale nieubłagane, tworząc rosnący dystans między tym, kim kiedyś byłeś, a tym, kim się stajesz: kimś, kto kwestionuje swoją wartość, zmaga się z nadzieją i przechodzi przez każdy dzień, mierząc czas w cyklach, spotkaniach i „co by było, gdyby” bez odpowiedzi. Uczysz się nosić rzeczy, o których nigdy nie marzyłeś. Zmiana jest stopniowa, niewidoczna dla świata zewnętrznego, a mimo to dotyka wszystkiego w Tobie.
Niepłodność zmienia sposób, w jaki spędzasz czas, jakie są Twoje priorytety, a nawet to, co lubisz. Prawie dekadę zmagałam się z niepłodnością. Było sześć cykli leczniczych, dziewięć rund zapłodnienia in vitro, niezwykle bolesny przypadek ciężkiego zespołu hiperstymulacji jajników (OHSS), wiele nieudanych cykli, odwołany transfer zarodków i nawracające utraty ciąży. Każdy nieudany cykl, każda strata łamała mnie w sposób, który wciąż trudno mi opisać. Kwestionowałam wszystko: co zrobiłam źle, czego moje ciało nie potrafiło i czy kiedykolwiek znów poczuję się cała.
Cheryl Dowling
Cheryl doświadczyła wielu nieudanych cykli IVF, anulowania transferu zarodków i nawracających poronień.
Przeszedłem siedem operacji. Niektórzy na endometriozę, inni na usunięcie jajowodów i zmianę kształtu macicy. Lista zabiegów, diagnoz i procedur stale się dłużyła i często miałam wrażenie, że wszystko obróciło się przeciwko mnie. Moje ciało doświadczyło przez te lata tak wiele: igieł, hormonów, intensywnych wahań wagi, blizn i powrotu do zdrowia po wyzdrowieniu. Ciągle byłem wzdęty, posiniaczony i pozbawiony snu. To był rozdział wyczerpujący fizycznie i testujący pod każdym względem.
Ale nie byłam przygotowana na ogromne wyczerpanie emocjonalne i psychiczne – niepokój utrzymujący się pomiędzy każdą wizytą, załamanie serca pojawiające się po każdym niepowodzeniu i nieustanne myśli, od których nie mogłam uciec. Z czasem zostałam mamą. Ale nie obyło się bez strat. Nie obyło się bez smutku. Nie obyło się bez niemal rezygnacji z siebie i wszystkiego, co kiedyś wyobrażałem sobie, że będzie wyglądało życie. Przez cały czas niosłem strach obok nadziei. Nawet teraz wciąż uczę się, jak leczyć się po wszystkim, przez co musiało przejść moje ciało i umysł.
W USA jedna na pięć zamężnych kobiet do 49. roku życia, które nie rodziły wcześniej, po roku prób nie mogą zajść w ciążę.
Tak twierdzi dr Jessica Zucker, psycholog specjalizująca się w problematyce zdrowia psychicznego matki i reprodukcji oraz autorka książki: Normalizuj to . W swojej praktyce klinicznej Zucker często słyszy, jak pacjenci mówią, że moje ciało powinno być w stanie to zrobić – jesteśmy stworzeni do posiadania dzieci lub Właśnie tego, co czyni kobietę kobietą, nie mogę zrobić.
Pamiętam, że myślałem dokładnie o tych słowach. Wierząc, że coś istotnego zostało odarte z tego, kim jestem i kim mam być. Niepłodność sprawiła, że zaczęłam kwestionować swoją tożsamość jako kobiety. Zmieniło się to, jak wchodzę do pokoi, jak nawiązuję kontakt z przyjaciółmi, jak poruszam się po świecie. Unikałam baby shower, strasznych wakacji i wycofywałam się z rozmów, czując, że nie mam nic do wniesienia. Trzymałam się poczucia winy i smutku z powodu tego, czego nie mogłam dać mojemu mężowi. To nie tylko zmieniło sposób, w jaki siebie postrzegałem. Zmieniło to sposób, w jaki istniałam.
Historie o niepłodności
-
Jak astronautka Kellie Gerardi radzi sobie z zapłodnieniem in vitro -
„Grupa wsparcia osób niepłodnych pomogła mi wyzdrowieć” -
„Istnieje cienka granica między porażką a poddaniem się”
Straciłam beztroskie części siebie. Kiedyś planowałam przyszłość: wakacje, cele zawodowe, weekendowe wypady i rodzinę, o której marzyłam. Ale niepłodność zmusiła mnie do zaprzestania życia. Wstrzymywałem wyjazdy i odrzucałem zaproszenia na wydarzenia. Rezygnowałem z możliwości kariery, ponieważ nie miałem pojęcia, gdzie będę za kilka tygodni, miesięcy, a nawet roku. Marzenia, które kiedyś wydawały się w zasięgu ręki, takie jak powiększenie rodziny, budowa domu lub po prostu ponowne poczucie normalnego ciała, wyblakły.
Zacząłem odsuwać się od rzeczy, które kiedyś sprawiały mi radość. Chodziłam szlakami w pobliżu naszego domu z kawą w dłoni, czując się uziemiona przez drzewa i świeże powietrze. Pochłaniałem książki – prawdziwe kryminały, wspomnienia, wszystko, co sprawiało, że czułem się połączony lub przeniesiony. Uwielbiałem planować kolacje, organizować wieczory gier, słuchać muzyki i śmiać się zbyt głośno podczas występów takich jak Biuro . Powoli to wszystko blakło. Przestałam chodzić. Przestałem czytać. Muzyka wydawała mi się zbyt rozpraszająca. Nie miałam siły gotować, nie mówiąc już o rozmowie.
Stałam się bardzo świadoma wszystkiego: mojego cyklu, mojej osi czasu, mojej diety, mojego harmonogramu. Poczułem się, jakbym brał udział w wyścigu o dotarcie do mety, którego nigdy nie widziałem. Życie nie wydawało się już pełne możliwości. Miało się wrażenie, że definiuje ją niepewność i ograniczenia.
Nie stało się to od razu, ale był moment po kolejnej stracie, kiedy uchwyciłem swoje odbicie i nie rozpoznałem, kim się stałem. Byłam blada, wzdęta od leków, a moje oczy były ciemne i odległe. Kiedyś rozświetlały mnie najdrobniejsze rzeczy – światło słoneczne wpadające przez okno, wiadomość od przyjaciela, ekscytacja związana z planem weekendowym. Teraz poczułam pustkę. Iskra w moich oczach zgasła. Optymistyczną i pełną nadziei osobę, jaką kiedyś byłem, powoli zastąpiła osoba, która czuła się jak skorupa. To był pierwszy raz, kiedy naprawdę zdałam sobie sprawę, jak bardzo niepłodność mnie zmieniła, nie tylko fizycznie, ale psychicznie i głęboko wewnętrznie.
Niepłodność to znacznie więcej niż niemożność poczęcia dziecka. To ból w klatce piersiowej, gdy nadchodzi okres i smutek po każdym ogłoszeniu ciąży przez przyjaciółkę lub nieznajomą w mediach społecznościowych. To strach, że macierzyństwo może nigdy Ci się nie przydarzyć, i strach przed usłyszeniem kolejnej bezużytecznej rady. To złość, że to wszystko wydaje się niesprawiedliwe. A pod tym wszystkim kryje się smutek, który podąża za tobą w każdej spokojnej chwili i każdym oddechu.
Poczułam złamane serce z powodu życia, jakie sobie wyobrażałam, tego, co utraciłam i tego, czego być może nigdy nie będzie. Pojawiło się zamieszanie, wściekłość i frustracja z powodu poczucia niezrozumienia, obwiniania lub zapomnienia przez tych, którzy kiedyś stali po moim kącie. Poczułem wielką udrękę, gdy patrzyłem, jak osoba, którą byłem, staje się odległym wspomnieniem. A co być może najgorsze, rozwinęła się u mnie głęboka niezdolność do zaufania własnemu ciału, a nawet polubienia go.
Niepłodność to znacznie więcej niż niemożność poczęcia dziecka.
Niezliczone niepowodzenia, ofiary i niekończące się niewiadome odebrały mi pewność siebie. Radość przerodziła się w niechęć. Każdy mijający miesiąc, każdy negatywny test, każdy nieudany cykl powoli mnie załamywały, kawałek po kawałku. Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że zmieniły się nie tylko plany życiowe; to byłem ja.
Sarah, lat 36, u której zdiagnozowano przegrodę macicy i endometriozę, twierdzi, że niepłodność miała na nią złożony wpływ. Jako kobieta czułam, że moje ciało mnie zawodzi. Jako partnerka miałam ogromne poczucie winy, że nie mogę zajść w ciążę i dać mężowi dziecka. Poczuła złość na swoje ciało za zmaganie się z rzeczami, nad którymi nie mogła zapanować, i chociaż nie zatraciła się całkowicie, niepłodność pozostawiła ślad. Niepłodność to ciągły wir złożonych emocji – w niektóre dni prawie niemożliwe jest wiedzieć, co czuć, a potem nie mieć poczucia winy z powodu tego, co się czuje, a potem wiedzieć, jak się podnieść i iść dalej. Bardzo łatwo wpaść w głęboką, ciemną dziurę. Mówi, że to doświadczenie uczyniło ją bardziej empatyczną, otwartą i silniejszą, ale dodaje, że mam zespół stresu pourazowego z powodu prób ponownego zajścia w ciążę.
Ludzie często dyskutują o tym, jak niepłodność może wpłynąć na relacje z partnerami, rodziną lub przyjaciółmi.
Ale najbardziej cierpi relacja, którą masz ze sobą. To jest coś Roohi Jeelani, lekarz medycyny , certyfikowany endokrynolog reprodukcyjny z podwójnym certyfikatem, wie aż za dobrze. Doktor Jeelani otwarcie podzieliła się swoją własną drogą do rodzicielstwa, która obejmowała zapłodnienie in vitro i stratę, dając jej głęboko osobiste zrozumienie tego, przez co przechodzą jej pacjenci – nie tylko fizycznie, ale emocjonalnie.
Widziałem pewne siebie, zdeterminowane osoby, które nagle kwestionowały swoją wartość, swoje ciała, a nawet swoje miejsce w związkach. Nie chodzi tylko o walkę fizyczną; to utrata tożsamości, miesięczny smutek i chroniczna niepewność, które po cichu podważają poczucie własnej wartości – mówi – słowa te odzwierciedlają moje własne doświadczenia. Często uśmiechałam się pomimo zniszczeń, ukrywałam swoje uczucia i udawałam, że wszystko w porządku, walcząc z nieustannym zwątpieniem i wstydem.
Doktor Jeelani szczerze mówiła o tym, jak odizolowujące było to doświadczenie. Mimo że sama była lekarzem, często czuła się niewidoczna dla otaczających ją osób. Zapoznali się z harmonogramem, protokołem i wynikami wersji beta – mówi. Ale nie widzieli niepokoju między wizytami, załamania serca po każdej porażce ani miażdżącego poczucia winy, gdy zaczynasz mieć żal do własnego ciała. Jako lekarz wiedziałem, czego się spodziewać pod względem medycznym, ale nic nie przygotowało mnie na emocjonalną izolację. To rozłączenie było najtrudniejsze.
Badania Jak wynika z przeglądu przeprowadzonego w 2018 r., u osób cierpiących na niepłodność nadal wykazuje znacznie wyższe objawy psychiczne, w tym zwiększoną częstość występowania stanów lękowych i depresji oraz obniżoną jakość życia. Dialogi w neurologii klinicznej przez naukowców z Boston IVF i Harvard Medical School.
Jak niepłodność wpływa na relacje
-
„Jak niepłodność zmusiła mnie do przedefiniowania intymności” -
Jak Erin Andrews nauczyła się polegać na innych -
Jak niepłodność wpływa na relacje
Pamiętam, jak mówiłam do siebie podczas najtrudniejszych etapów mojej podróży, pytając, co zrobiłam źle, czy wystarczyłam i czy mojemu partnerowi byłoby lepiej beze mnie. Z biegiem czasu zacząłem wierzyć, że moje ciało mnie zawiodło, że zawiodłem. To nie był tylko smutek; była to powolna erozja mojej własnej wartości, aspekt niepłodności powtarzany przez innych, którzy przez to przeszli.
Frankie (43 lata) zaczęła starać się o dziecko w 2014 roku, ale wiedziała, że będzie to trudne ze względu na zespół policystycznych jajników, stan związany z brakiem równowagi hormonalnej. Przeszła wiele terapii niepłodności, doświadczyła kilku strat i ostatecznie przerwała leczenie w 2018 roku. Przez lata zmagałam się z niepłodnością i nosiłam w sobie głęboki wstyd, poczucie, że to ja jestem winna, że nie mamy dzieci – mówi. Opłakiwałem życie, które myślałem, że będę wiódł, i czułem się zdradzony przez moje ciało. Zajęło to trochę czasu, ale zaczynam cieszyć się bezdzietną przyszłością i chciałabym, aby więcej osób zrozumiało, że zapłodnienie in vitro nie jest gwarantowanym cudem i nie działa na wszystkich.
Sarah, lat 45, z Wielkiej Brytanii, pracowała jako asystentka dyrektora wykonawczego, kiedy w wieku 31 lat rozpoczęła swoją przygodę z płodnością. Mówi, że chodzi o próbę utrzymania siebie pomimo złamanego serca, nadziei i wszystkiego pomiędzy. Poczułem, że straciłem całą kontrolę. Poczułem się taki samotny.
Wspomina, że leki miały na nią duży wpływ, szczególnie z punktu widzenia zdrowia psychicznego, i podzieliła się tym, że podczas leczenia przeszła długi atak depresji – z pewnością zdarzały się jej ciemne dni. Przygotowując się do zapłodnienia in vitro, Sarah i jej mąż poszli na całość, rezygnując z alkoholu na trzy miesiące, zmieniając dietę i dodając terapie uzupełniające, takie jak akupunktura i refleksologia, aby wesprzeć ten proces. Dziś jest mamą dwóch chłopców, oboje poczęci poprzez zapłodnienie in vitro, i pasjonuje się podnoszeniem świadomości i wspieraniem innych, którzy podążają podobnymi ścieżkami.
Amerykańskie Towarzystwo Medyczne sklasyfikowało niepłodność jako: choroba w 2017 r., ale społeczeństwo nie dostrzega tego jako takiego.
I chociaż przebyliśmy długą drogę, jeśli mówimy o tym bardziej otwarcie, piętno nadal istnieje. Chociaż do większości wyzwań zdrowotnych podchodzi się z empatią, społeczeństwo ma zwyczaj zrzucania winy na pacjentki niepłodne, sprawiając, że czują się winne. Nigdy nie udzieliłbyś pacjentowi choremu na raka przypadkowej porady zdrowotnej ani nie obwiniał go za raka w organizmie, więc dlaczego robimy to w przypadku pacjentów z niepłodnością?
Otrzymujemy niechciane porady, ignoranckie komentarze i uproszczone rozwiązania oparte na błędnych przekonaniach i piętnie na temat zdrowia płodności. Widać to po niezręcznej ciszy, gdy wspominasz o niepłodności, macierzyństwie zastępczym lub zapłodnieniu in vitro, oraz w niechcianych radach, aby po prostu odpocząć. Jest to szczególnie widoczne w sposobie, w jaki płodność jest nadal postrzegana jako problem kobiety, mimo że Niepłodność spowodowana czynnikiem męskim jest przyczyną prawie 50 procent przypadków . Te komunikaty, jawne lub niewypowiedziane, utrudniają ludziom poczucie, że są widziani w swoim doświadczeniu. Rozmowa może być teraz głośniejsza, ale do prawdziwego zrozumienia jeszcze daleka droga.
To kulturowe piętno pogłębia wstyd, który już odczuwamy. Wzmacnia to przekonanie, że w jakiś sposób poniosłeś porażkę i że Twoje ciało Cię zdradziło. A jednak ludzie oczekują, że pozostaniesz pozytywny, silny i pójdziesz do przodu. Nawet z najbardziej wspierającym partnerem pod powierzchnią dzieje się tak wiele i jest tak wiele wewnętrznego napięcia, że możesz mieć wrażenie, jakbyś sam dźwigał większość ciężaru.
Społeczeństwo często postrzega niepłodność jako problem kobiety, coś, czego należy się wstydzić lub coś, co należy „naprawić” – mówi dr Jeelani. Istnieje poczucie winy, milczenie i piętno, szczególnie wobec osoby, która przez to przechodzi. Ale jako lekarz i ktoś, kto również to przeżył, niepłodność nie jest wadą. To stan chorobowy. Jest to złożone, głęboko ludzkie i nigdy nie jest winą pacjenta. Niepłodność dotyka jedną na sześć osób na całym świecie, niezależnie od płci, dochodów czy pochodzenia. Zasługuje na takie samo współczucie, badania i wsparcie, jak każda inna przypadłość zdrowotna.
Nasza kultura nauczyła nas milczeć w sprawie rzeczy, którymi powinniśmy się dzielić. Cisza, piętno, wstyd, powtórzenie – mówi Zucker. Akt otwartej dyskusji na temat autentycznych doświadczeń kobiet, zwłaszcza tych, które normy kulturowe uznają za nienadające się do publicznej konsumpcji, może mieć charakter metamorficzny.
Dopiero po kolejnej utracie ciąży na początku 2018 roku zaczęłam szukać uzdrowienia i połączenia. Chciałem opowiedzieć swoją historię. To, co zaczęło się jako osobista strona w mediach społecznościowych poświęcona mojej podróży, szybko przekształciło się w coś znacznie większego: Wojownik IVF , globalna platforma i społeczność stworzona, aby wspierać osoby doświadczające niepłodności.
Cheryl Dowling
Cierpliwe oczekiwanie na transfer zarodka.Kiedy zacząłem dzielić się najtrudniejszym rozdziałem w moim życiu, wszystko się zmieniło.
Znalazłem innych, którzy zrozumieli, którzy naprawdę zrozumieli metamorfozę, przez którą przeszedłem. Mój ból pomógł mi znaleźć cel i głębokie pragnienie wspierania innych i pomagania im. Otworzyło mi to oczy na to, jak wiele osób tego doświadcza i jak pilnie należy zmienić rozmowę, aby nikt nie musiał przez to przechodzić sam. A co najważniejsze, pomogło mi odkryć części siebie, o których istnieniu nie miałam pojęcia.
Przez cały ten ból stałem się kimś, kto jest bardziej cierpliwy, bardziej empatyczny i bardziej utwierdzony w tym, kim jestem. Porzuciłam nierealistyczne oczekiwania, które kiedyś tak mocno trzymałam: presję, aby robić wszystko perfekcyjnie, zawsze wykazywać się silną postawą w związkach, osiągać pewne kamienie milowe w swojej karierze i życiu osobistym w określonym wieku. Nauczyłam się wyznaczać zdrowe granice, odchodzić od tego, co mnie wyczerpuje i tworzyć przestrzeń na to, czego naprawdę potrzebuję. Nauczyłam się zabierać głos, nawet jeśli jest to niewygodne, ponieważ bronienie siebie jest konieczne we wszystkich aspektach życia.
Kiedy patrzę wstecz, widzę, ile czasu kosztowało mnie kontynuowanie tej kariery. Nie czułem się wtedy odporny. Po prostu przetrwałam dzień po dniu, nie zdając sobie sprawy, że okazywanie tego wszystkiego – bólu, procedur, żalu, izolacji – było jego własną, cichą formą odwagi. Jestem dumny z tej wersji mnie. Nosiła więcej, niż ktokolwiek wiedział. Może nie czuła się odważna, ale była.
Gdybym mógł porozmawiać z kobietą, którą kiedyś byłem, z wersją mnie, która była przytłoczona żalem, tonąca w niepewności, skrywająca tyle bólu za odważną twarzą i ledwo trzymająca się w garści, powiedziałbym jej, że nie zawiodła. Ona nie jest karana. Ona jest nie mniejsza niż. I nie musi tego dźwigać sama. Są inni, którzy czują dokładnie to samo co ona. Powiedziałbym jej, że chociaż ten rozdział wydaje się niemożliwy, ona go przeżyje. I pewnego dnia podzieli się swoją historią nie ze wstydem, ale z siłą.
Cheryl Dowling jest globalną zwolenniczką płodności, wielokrotnie nagradzaną gawędziarką i założycielką Wojownik IVF , jedna z najbardziej zaufanych platform dotyczących niepłodności na świecie. Poprzez swoje pisanie i działania badawcze bada skrzyżowanie zdrowia reprodukcyjnego, tożsamości i dobrostanu emocjonalnego. Cheryl jest autorką Niewypowiedziane : Nieznośny ciężar niepłodności i wiodący głos na temat emocjonalnych skutków wyzwań związanych z płodnością.









