„Jedyna rzecz, którą chciałbym wiedzieć, zanim ujawnię się jako transpłciowy”

Życie

Większość mojej dalszej rodziny dowiedziała się, że jestem transpłciowa, kiedy dwa lata temu założyłem sukienkę na pogrzeb ojca.

Wielu członków mojej rodziny nie rozmawiało ze mną ze względu na to, co miałam na sobie. Ci, którzy to zrobili, nazywali mnie moim martwym imieniem Mario, nawet gdy odpowiadałem: „Nie, jestem Amber”. Nazywam się Ambar.



Rok wcześniej ujawniłem się mamie, braciom i siostrze, ale mama nie chciała, żebym powiedział o tym reszcie naszej dalszej rodziny, która jest bardzo konserwatywna. Jestem więc pewna, że ​​dla ludzi był szokiem widok mnie w sukience i szpilkach.



Ale tak naprawdę nie miałam wyboru – nie miałam już żadnych męskich ubrań. Przez rok żyłam jako kobieta. Dostałem telefon, że mój ojciec zmarł, kiedy byłem w pracy, więc pojechałem prosto do domu mamy ubrany tak jak byłem – w sukienkę.

Moja mama widziała mnie już wcześniej w kobiecym ubraniu, ale miała ogromne problemy z zaakceptowaniem tego, kim jestem. I była naprawdę zdenerwowana, że ​​nie przyszedłem na pogrzeb taty przebrany za mężczyznę.



Dlaczego jesteś tak ubrany? zapytała. Powiedziałem jej, że to dlatego, że taka jestem – kobietą.

Cóż, jesteś tylko mężczyzną przebierającym się za kobiety, powiedziała. To bolało.

Potem przez długi czas nie rozmawiałem z rodziną.



„Przez dziesięciolecia tłumiłem to, kim byłem”.

Zacząłem się zmieniać trzy lata temu, kiedy miałem 47 lat. Całkowicie spodziewałam się, że moje życie się zmieni, kiedy będę otwarcie żyć jako moje prawdziwe ja. Ale jednej rzeczy, z której tak naprawdę nie zdawałem sobie sprawy, było to, że kiedy ja się przejdę, wszyscy, których znam, również będą musieli przejść.

Moja mama powtarzała: „Jeśli mu powiesz, umrze”.

Dorastałem w rodzinie latynosko-katolickiej. Zawsze byłam kobieca i moi rodzice myśleli, że coś jest ze mną nie tak. Tata zawsze mi mówił: „Jesteś mężczyzną, przestań zachowywać się jak dziewczyna”. Wstawaj. Nie pozwolono mi bawić się z moimi kuzynkami; Zostałam ukarana za posiadanie lalki Raggedy Ann. Od najmłodszych lat korzystałam z poradnictwa duchowego, z polecenia naszego kościoła.

Dlatego przez dziesięciolecia tłumiłem to, kim byłem. Dołączyłem do harcerzy. Grałam w piłkę nożną, chociaż w tajemnicy chciałam zostać cheerleaderką. Ukrywanie tego, kim jestem, spowodowało u mnie wiele problemów związanych ze złością, które przeniosły się w dorosłość.

Dopiero po czterdziestce i rozmowie z terapeutą o swoich problemach ze złością zdałem sobie sprawę, co jest nie tak. „Gdybym była kobietą, nic takiego by mi się nie przydarzyło” – powiedziałam terapeutce. Okulary prawie spadły mu z twarzy, był taki zaskoczony. Pracowaliśmy razem nad moimi bolesnymi, stłumionymi wspomnieniami i zdaliśmy sobie sprawę, że muszę się zmienić.

Pod koniec 2014 roku skierował mnie do specjalisty ds. płci, który wyraził zgodę na rozpoczęcie hormonalnej terapii zastępczej w styczniu 2015 roku. To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu.

„Bałam się, że powiem rodzinie, kim naprawdę jestem”.

W styczniu 2015 roku, zaraz po uzyskaniu zgody na rozpoczęcie hormonalnej terapii zastępczej, skontaktowałam się ze starszym bratem i siostrą. Powiedziałam im, że przechodzę przemianę z mężczyzny w kobietę i że chodzę do terapeuty już od dłuższego czasu. Wyjaśniłem, że niektóre rzeczy, które robiłem, gdy byłem młody, to na przykład zakradanie się do pokoju mojej siostry i jej czytanie Kosmo I Moda – wydarzyło się, ponieważ przez cały ten czas właściwie byłam kobietą.

Byłem bardzo zdenerwowany. Bałam się, że mój starszy brat mnie pobije czy coś. Naprawdę chciałam, żeby wiedzieli, że jestem tą samą osobą. To prawda, przechodzę transformację, ale nadal jestem tą samą osobą, która kocha piłkę nożną i makijaż.

Na szczęście całkowicie mnie wspierali i akceptowali moją zmianę. Było odwrotnie niż się spodziewałem. Powiedzieli mi, że mnie kochają, a nawet chcieli mi pomóc znaleźć właściwy sposób, aby powiedzieć to mamie.

Jednak ta rozmowa z mamą była najtrudniejszą rzeczą, jaką musiałem jej powiedzieć. Nawet mając przy sobie mojego starszego brata i siostrę, którzy mnie wspierali, nadal było mi bardzo ciężko. Starałem się jej wszystko wytłumaczyć najlepiej jak umiałem. Ale nie przyjęła tego dobrze.

Powiązana historia
  • Sofia SepulvedaMiędzynarodowy Dzień Kobiet jako Kobiety Transpłciowej

Jest bardzo religijna i ciągle powtarzała, że ​​urodziłem się jako mężczyzna i że umrę jako mężczyzna. Nie chciała mówić reszcie rodziny – zwłaszcza tej, która mieszka w Meksyku.

Moja mama nie pozwoliła mi nawet powiedzieć o tym tacie. Miał POChP (zapalną chorobę płuc), a ona powtarzała: „Jeśli mu powiesz, umrze”. Zmarł rok później, a ja nigdy nie byłam w stanie powiedzieć mu prawdy.

Mam też młodszego brata, który służy w wojsku i jest bardzo konserwatywny. Nigdy nie mieliśmy najlepszych relacji – w szkole mówił ludziom, że chcę być dziewczynką, więc ludzie bili mnie w toalecie. Nie mogłem spotkać się z nim twarzą w twarz (był wtedy w bazie), więc wysłałem mu SMS-a z wiadomością. Od tamtej pory nie odezwał się do mnie ani nie pozwolił mi nawet widywać się z siostrzenicami.

„Straciłem kilku przyjaciół, ale zyskałem wielu nowych”

Ujawniłem się znajomym na Facebooku w styczniu 2015 r., po tym, jak ujawniłem się mojej mamie, braciom i siostrze. Napisałam, że przechodzę do prawdziwego siebie i że od szóstego roku życia wiedziałam, że urodziłam się niewłaściwej płci. Podobnie jak w przypadku mojej rodziny, chciałem, żeby ludzie wiedzieli, że jestem tą samą osobą, która w końcu żyje swoją prawdą.

Po tym poście straciłem wielu przyjaciół z mojego starego życia. Na szczęście było sporo przyjaciół ze szkoły średniej, college'u i studiów magisterskich, którzy nadal mnie wspierali. Nawiązuję także nowe przyjaźnie, kontaktując się z ludźmi z lokalnych grup LGBT, którzy naprawdę rozumieją, przez co przechodzę i oferują porady i wsparcie.

Mój brat powiedział: „Kiedy dorastałeś, nigdy nie uśmiechałeś się na zdjęciach rodzinnych. Ale teraz zawsze się uśmiechasz.

Jednocześnie powiedziałem współpracownikom, że przechodzę transformację, a oni bardzo to zaakceptowali. Moja szefowa, Cindy, wykazała się dużą aktywnością i poinformowała dział HR, aby łazienki i tym podobne nie stanowiły problemu, a także zachęciła mnie do otwartości wobec kolegów.

Pamiętam, że Carolyn, jedna z moich współpracownic, poprosiła mnie o wydrukowanie materiałów edukacyjnych na temat kwestii osób transpłciowych. Zapytałem ją dlaczego, a ona odpowiedziała: Żebym była przygotowana, gdyby ktoś mi coś powiedział. To było naprawdę niesamowite. Nie w każdej pracy, którą wykonywałam, zapewniałam takie wsparcie, ale to nie przeszkadza mi otwarcie mówić o mojej przemianie i tym, kim jestem.

„Moja rodzina stanęła po mojej stronie, kiedy sięgnąłem dna”

Było wiele pozytywów na temat coming outu, ale to nie znaczy, że wszystko poszło idealnie. Mieszkając w Teksasie, miałam duże problemy ze znalezieniem pracy i mimo że mam tytuł magistra i duże doświadczenie, jestem przekonana, że ​​ludzie nie chcą mnie zatrudniać, ponieważ jestem transpłciowa.

Przez prawie dwa lata nie rozmawiałam z rodziną, ponieważ byłam bardzo zdenerwowana tym, jak mnie potraktowano po pogrzebie ojca. Poczułam wtedy, że nikt, nawet mój brat i siostra, tak naprawdę mnie nie zaakceptowali. I wszystkie te wakacje, które spędziłam sama, te wszystkie chwile, kiedy czułam, że nie mogę porozmawiać z ludźmi, na których mi zależało, naprawdę mi ciążyły.

Powiązana historia
  • birth control pillsBadanie: Kontrola urodzeń i depresja nie są ze sobą powiązane

W styczniu 2018 roku byłem przez ponad rok bezrobotny i jako kierowca Ubera z trudem wiązałem koniec z końcem. Byłam przygnębiona, odizolowana i nieszczęśliwa. Poczułam się, jakbym nie miała przyjaciół, rodziny, nikogo, kto by się o mnie troszczył. Sięgnąłem dna i próbowałem się zabić.

Z perspektywy czasu uważam, że była to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mi się w życiu przytrafiły.

W tym strasznym czasie moja rodzina naprawdę mnie wspierała. Moi kuzyni i wielu innych członków mojej rodziny wpłacali składki na konto GoFundMe, aby pokryć moje rachunki za szpital. Ze szpitala odebrała mnie siostra. Ludzie, którym naprawdę na mnie zależało, bez wahania stanęli po mojej stronie.

Nieważne co się stanie, nie będę ukrywać faktu, że jestem, jaki jestem.

To naprawdę otworzyło mi oczy na fakt, że nie jestem sam. Mój starszy brat i siostra rozumieją, że jestem teraz szczęśliwsza, że ​​w końcu żyję jako prawdziwe ja. Mój brat powiedział mi: Kiedy dorastałeś, nigdy nie uśmiechałeś się na zdjęciach rodzinnych. Ale teraz zawsze się uśmiechasz. I jestem – ponieważ jestem szczęśliwszy niż kiedykolwiek w życiu.

Mojej matki tam nie ma. Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie mogła mówić do mnie Amber. Ale rozmawiamy co tydzień, a kiedy ją ostatni raz widziałem, powiedziała: „Podoba mi się twój makijaż”. To coś wielkiego z jej strony.

„Po raz pierwszy w życiu mogę otwarcie powiedzieć, kim jestem”.

Nauczyłam się, że coming out wymaga całej wioski. Udało mi się znaleźć społeczność ludzi – mojego brata i siostrę, moich przyjaciół i innych aktywistów trans – którzy troszczą się o mnie i wspierają mnie podczas wzlotów i upadków związanych z transformacją. Nie możesz (i nie powinieneś) przechodzić przez nic w swoim życiu sam, szczególnie jeśli jesteś transpłciowy.

Dziś czuję się zupełnie odwrotnie niż wtedy, gdy tamtego styczniowego dnia próbowałam się zabić. Jestem bardzo szczęśliwy, że żyję, oddycham i cieszę się życiem jako moje prawdziwe ja.

Nieważne co się stanie, nie będę ukrywać faktu, że jestem, jaki jestem. Robiłem to tak długo i niech mnie diabli, jeśli ktoś znowu zmusi mnie do powrotu.