Ainsley Earhardt: „Moja podróż do zostania matką rozpoczęła się od poronienia”

Życie

Ainsley Earhardt jest współgospodarzem kanału FOX News LIS

Jestem matką.

Jest to tytuł, który teraz mnie definiuje, ale którego tak naprawdę nie pragnąłem aż do trzydziestki. I nawet wtedy był to bardziej cel krótkoterminowy niż rzeczywiste pragnienie. W tamtym czasie nadal skupiałem się na karierze — chciałem odgrywać większą rolę w pracy i ugruntować swoją pozycję, zanim jeszcze rozważę założenie rodziny.



Ale gdzieś z tyłu głowy bardzo podobał mi się pomysł posiadania czwórki dzieci. Wyobraziłem sobie dom pełen śmiechu, mnóstwa zabawy i dzieci goniących się po całym domu. Jednak w głębi duszy wiedziałam, że prawdopodobnie tak się nie stanie. Byłam zbyt zajęta pracą w szalonych godzinach, czasami siedem dni w tygodniu, podróżowaniem po całym kraju w poszukiwaniu historii i życiem w mieszkaniu (czyli bez podwórek i długich korytarzy, w których dzieci mogłyby się bawić i biegać). Czwórka dzieci byłaby kosztowna, a ja nigdy nie potrafiłabym odejść od biurka na tyle często, by być troskliwą mamą dla nich wszystkich.

Na tym etapie mojego życia i kariery duża rodzina nie wchodziła w grę. Ale posiadanie jednego dziecka? Cóż, to zdecydowanie było zapisane w kartach.

Kiedy wyszłam za mąż, miałam bliżej 40 lat niż 30 lat. A po kilku latach małżeństwa uderzyło mnie to jak tona cegieł: I poszukiwany dziecko.

Zobacz, jak te mamy opowiadają o tym, jak ich córki zmieniły ich życie:

Ikona gry Ainsley Earhardt i córka Hayden

W tym czasie byłem współgospodarzem programu o 5 rano, Najpierw FOX i przyjaciele, moja pozycja była bezpieczna i w końcu mogliśmy z mężem pozwolić sobie na wychowanie dziecka w Nowym Jorku. Moment był idealny i wszystko miałam zaplanowane: zajdziemy w ciążę w lutym lub marcu, ponieważ byłam zdeterminowana, aby urodzić dziecko jesienią. Dlaczego? Głosy matek z Manhattanu rozbrzmiewały głośno w mojej głowie – ostrzegając mnie o trudnościach z umieszczeniem letniego dziecka w nowojorskim przedszkolu.

Mój dobry przyjaciel mówi: Planujemy, Bóg się śmieje. Miała rację.

Sezon cierpliwości

Pismo mówi, że na wszystko ma swój czas i dla mnie ten czas w życiu był czasem cierpliwości. Bardzo chciałam mieć dziecko, ale nie wyszło. Zaczęło mi być naprawdę smutno, że mamy tak duże problemy z zajściem w ciążę. Ciągle widziałem kobiety w ciąży na chodnikach, dzieci na huśtawkach w parku i matki pchające wózki. Moje zawodowe przyjaciółki zachodziły w ciążę, a ja nie.

Powiązane: Khloe Kardashian właśnie otrzymała więcej złych wiadomości na temat swojej płodności – oto, co to oznacza

Próbowaliśmy miesiąc po miesiącu i po drodze było wiele, wiele emocjonalnych wzlotów i upadków. Ale po ośmiu miesiącach zrobiłam test ciążowy i był Wreszcie pozytywny. Wiem, że wiele kobiet próbuje latami, ale dla mnie osiem miesięcy wydawało się wiecznością. Oczekiwanie nie było łatwe.

Urodziło nam się dziecko. Miałam zostać matką. Wreszcie!

Aby przekazać dobrą nowinę mojemu mężowi, kupiłam srebrną łyżeczkę dla niemowląt i kazałam mu rozpakować prezent na schodach naszego kościoła. Otworzył pudełko i był nieco zdezorientowany, nie do końca pewien, co oznacza ta łyżka. Kiedy oznajmiłam, że będziemy mieli dziecko, rozpromienił się – wyraźnie zdenerwowany i podekscytowany.

W ósmym tygodniu ciąży wraz z mężem poszliśmy do lekarza, aby usłyszeć bicie serca naszego dziecka i trzymając się za ręce, zobaczyliśmy na monitorze nasze „maleństwo”. Bicie serca sprawiło, że stało się to rzeczywistością i mogliśmy zobaczyć, jak nasze dziecko i serce poruszają się w górę i w dół. Nagraliśmy dźwięk telefonem mojego męża i natychmiast udostępniliśmy go naszym rodzicom w Południowej Karolinie i na Florydzie. Wyszliśmy z gabinetu lekarskiego i poszliśmy z rodzicami przez telefon głośnomówiący wzdłuż 1st Avenue, przekazując nam dobre wieści. Wszyscy byli zachwyceni, zwłaszcza że będzie to pierwszy wnuk obu stron.

Powiązane: Użytkownik Reddita w 31 tygodniu ciąży twierdzi, że żaden lekarz jej nie przyjmie – oto dlaczego

Podczas kolejnej wizyty w listopadzie przyszła nasza lekarka i powiedziała, że ​​jest zaniepokojona i że ma nadzieję, że usłyszymy bicie serca. Nie mieliśmy pojęcia, że ​​w ogóle się martwiła. Podczas ostatniej wizyty wspomniała, że ​​na naszym etapie ciąży dziecko było jeszcze małe. Jednak dla żadnego z nas nie była to czerwona flaga. Po prostu założyliśmy, że miała na myśli datę dostawy.

To, co wydarzyło się później, było nieoczekiwane i miażdżące. Lekarz szukał bicia serca, ale go nie było. Czy to naprawdę nam się przydarzyło? Mój mąż był słodki i trzymał mnie za rękę, gdy smutek i rzeczywistość ogarnęły nas oboje. Mój lekarz (prawie 10 lat) był niezwykle współczujący i przeprowadził nas przez kolejny proces. Umówiła nas na spotkanie i upewniła się, że wszystko u nas w porządku. Pamiętam, jak jej powiedziałam, że modliłam się o zdrowe dziecko i Bóg wiedział najlepiej. Zabrał moje dziecko do domu, do nieba, gdzie wiedziałam, że będzie szczęśliwe i całkowicie doskonałe. Pewnego dnia spotkamy się ponownie.

Otrzymuj najnowsze informacje na temat zdrowia, utraty wagi, kondycji i seksu prosto do swojej skrzynki odbiorczej. Zapisz się na nasz newsletter „Dawka dzienna”.

Idąc dalej

Musiałam przejść operację usunięcia martwego dziecka. Poczułam rozpacz – wiedząc, że moje dziecko i ja zostaniemy trwale rozdzieleni – ale jednocześnie pragnęłam, żeby to wszystko się skończyło. Chciałam to mieć już za sobą i móc od razu starać się o kolejne dziecko. Operacja odbyła się około tygodnia po otrzymaniu złych wieści. Od tego czasu przeprowadziliśmy także badanie genetyczne, które wykazało, że nasze dziecko ma dodatkowy chromosom. To był przypadek i szanse, że taka sytuacja się powtórzy, były nikłe. Po zabiegu zdecydowałam, że chcę poznać płeć dziecka. Pielęgniarka (po drugiej stronie telefonu) zapytała mnie, czy na pewno chcę wiedzieć. Bez wątpienia powiedziałem. Musiałam wiedzieć, czy mam w niebie córkę, czy syna. Powiedziała mi: To dziewczynka.

Powiązane: 5 kobiet podziela ból poronienia

Kilka tygodni później musiałem przejść kolejną operację. Lekarz zaplanował mój zabieg jeszcze tego samego ranka, kiedy wracaliśmy do domu na święta Bożego Narodzenia. Bardzo chciałam spróbować jeszcze raz, a jeśli nie poddam się operacji przed Świętami Bożego Narodzenia, minie kolejny miesiąc.

Jednak pod koniec stycznia postanowiliśmy zrobić sobie przerwę w staraniach o dziecko. Musieliśmy po prostu trochę odetchnąć i skupić się na innych aspektach naszego związku.

Któregoś wieczoru, na początku marca, poszliśmy na kolację z moją dobrą przyjaciółką, która również pracuje w FOX, i jej mężem. Podzieliliśmy się ogromnym posiłkiem i kilkoma margaritami. Następnego dnia zacząłem odliczać dni kalendarzowe i zdałem sobie sprawę, że się spóźniłem. Wzięliśmy test ciążowy i od niechcenia go wzięliśmy. Okazuje się... spodziewaliśmy się.

Byłem zszokowany. Próbowaliśmy i próbowaliśmy przez około rok i nigdy nie wróciliśmy do domu z dzieckiem. Jednak po miesiącu, w którym postanowiliśmy zrobić sobie przerwę – zachodzimy w ciążę? Dałem się ponieść emocjom.

Zostać Matką

Moje ciało zmieniło się natychmiast. Nasi lojalni widzowie FOX zaczęli coś podejrzewać i po czterech miesiącach powiedziałem o tym rodzicom (w Dzień Matki), szefowi i ostatecznie światu (w FOX News).

Powiązane: Ludzie wpadają w panikę na punkcie tego zdjęcia Hilary Duff i jej syna

W listopadzie urodziłam dziecko, a mój mąż przekazał tę wiadomość naszym rodzinom w poczekalni – to była dziewczynka.

W końcu urodziło nam się dziecko i zostałam mamą. To był bez dwóch zdań najlepszy weekend w moim życiu. Zakochaliśmy się w niej i była nasza. Były z nami nasze rodziny, najlepsi przyjaciele zaskoczyli mnie w szpitalu, a moje zdrowe dziecko urodziło się w Nowym Jorku – miejscu, w którym spełniły się moje marzenia.

Moja mała Hayden DuBose Proctor niedługo skończy 2 lata i codziennie powtarzam jej, że jest darem.

Nauczyła mnie ufać Bogu, wiedząc, że Jego drogi są lepsze od moich. Widzi przyszłość i wiedział, że potrzebuję mojego Haydena. Kładzie głowę na moim ramieniu i śpi. Mówi, że mnie kocha, chodzi do baletu i kocha zwierzęta. Jest niezwykle mądra i uwielbia czytać. Nie jest nieśmiała i zawsze radosna. Moja Hayden jest błogosławieństwem i nigdy bym jej nie poznał, gdybym nie przeżył tych trudnych dni. Przeszedłem doliną, aby dostać się na górę, a ta podróż była warta krwi, potu i łez. Zrobiłbym to wszystko jeszcze raz, bo widok tutaj jest spektakularny, a mój tytuł na zawsze brzmi „matka”.