Codziennie, nawet w weekendy, ustawiam trzy alerty w odstępie 15 minut, aby mieć pewność, że wstanę z łóżka dzięki mojemu prawdziwemu alarmowi. Na randki, wesela i ważne spotkania w pracy przeznaczam dwie godziny na przygotowania. Nie dlatego, że potrzebuję dwóch godzin (właściwie nigdzie blisko), ale dlatego, że nie mogę znieść uczucia pośpiechu. A jedyne dni, które spędzam w łóżku, to te, kiedy jestem zbyt chora lub mam kaca, żeby się ruszyć; w przeciwnym razie muszę to robić coś . Mam obsesję na punkcie czasu – a dokładniej – niepokój związany z nieuniknionym jego brakiem. Okazuje się, że nie jestem sam.
To poczucie, że czas jest poza twoją kontrolą, tworzy negatywną relację.
Ludzie, którzy prowadzą życie nastawione na znaczenie, zwykle zmagają się z myślą o marnowaniu czasu, czy to swojego, czy kogoś innego, mówi lekarz podstawowej opieki zdrowotnej Alex Lickerman, współautor książki Dziesięć światów: nowa psychologia szczęścia . Eksperci nazywają ten stan lękiem czasowym i jest to fiksacja na punkcie upływu czasu – wyjaśnia. Może to przybierać różne formy: możesz nie móc spać, czuć się zestresowany przez niekontrolowany pobór czasu (nawet jeśli nie masz gdzie być) lub martwić się, że spóźnisz się na wszystko. Kiedy opierasz swoje szczęście i sukces na zdolności do celowego działania i dodawania w jakiś sposób wartości, czujesz się bardzo niebezpiecznie, obserwując upływające sekundy, mówi dr Lickerman.
Tylera Joe
Działa jak w zegarku
Jako dzieci prawie nie wiedzieliśmy, co chcemy na lunch, nie mówiąc już o celu życiowym, a czas wydawał się… nieskończony. Ale w wieku dorosłym doświadczyliśmy straty (szczególnie nieoczekiwanej), obserwowaliśmy, jak niemowlęta wyrastają na małych ludzi pozornie z dnia na dzień i nie mamy już harmonogramów semestrów ani wyznaczonych przerw, które przerywałyby nasze lata. Teraz wiemy, jak ulotny i cenny może być czas. Kiedy więc piętrzą się nasze obowiązki i gonimy za nowymi celami w imię samorozwoju, nic dziwnego, że czujemy się przywiązani do każdej minuty, która jest nam dana.
Osoby cierpiące na ten stan lękowy często przesadzają.
Problem nie polega na tym, że czas jest skończony, mówi dr Kevin Chapman, psycholog kliniczny z Louisville w stanie Kentucky. To poczucie, że czas jest poza twoją kontrolą, tworzy negatywną relację. W końcu utkniesz w błędnym kole niespokojnych myśli. Na przykład rozmyślasz nad chwilami, które wydają się zmarnowane – wiesz, siedzeniem w korku, staniem w kolejce, a nawet zasypianiem podczas filmu – do tego stopnia, że całkowicie zakłóca to twoją przestrzeń myśli i resztę dnia. Życie z poczuciem pilności może również w dłuższej perspektywie mieć korzystny wpływ na Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne.
Jeśli zawsze myślisz o tym, co musisz zrobić teraz, co zrobić później lub co powinieneś zrobić wcześniej, wystarczy to, aby wywołać szkodliwą reakcję w organizmie, mówi Chapman. Chroniczny stres nie tylko naraża Cię na depresję i choroby, ale także często zaprasza innych sabotażystów, takich jak bezsenność i złe odżywianie, które jeszcze bardziej utrudniają produktywność. (A wydajność jest często tym, o co naprawdę martwią się ludzie mający obsesję na punkcie minut – och, ironia.)
Tylera Joe
Paradoks produktywności
Kiedy skupiasz się na zegarku i w związku z tym robisz wystarczająco dużo, oczywistą odpowiedzią jest zabranie ze sobą jak największej liczby zajęć, prawda? Nie tak szybko. Osoby cierpiące na ten stan lękowy często przesadzają z zaangażowaniem, ponieważ uważają, że im bardziej się zaangażują, tym większą ulgę odczują, mówi Chapman. To tylko pogarsza sytuację – dodaje, ponieważ teraz mają za dużo spraw na głowie i znacznie mniej godzin pracy. Oj! I co w rezultacie robisz w wyniku przeciążenia? Zwlekanie. Próbujesz zmniejszyć niepokój, odkładając na później rzeczy, które Cię stresują, ale to tylko zwiększa Twój niepokój w związku z rosnącym brakiem czasu – wyjaśnia.
Typowe interwencje uspokajające, takie jak medytacja, nie zawsze są pomocne, mówi dr Lickerman. Kiedy źródłem niepokoju nie jest produktywność, skupienie się na teraźniejszości – na chwili, w której siedzisz, „nic nierobieniu” – może sprawić, że poczujesz się bez znaczenia. A im bardziej martwisz się czasem, tym bardziej poczujesz się sparaliżowany.
Tylera Joe
Zdemontuj bombę zegarową
No to co Móc robisz? Leczenie jest dwojakie. Po pierwsze, musisz wytrenować się, aby pozbyć się obsesji na temat braku wystarczającej liczby minut lub dni. Możesz to zrobić, porzucając katastroficzne myśli, np Nigdy nie mam dość czasu na X , Lub Nie mam czasu na Y , które wywołują w organizmie poczucie przerażenia, mówi Chapman. Zastąp je realistycznymi, optymistycznymi afirmacjami, które możesz wypowiedzieć, gdy Twój mózg zostanie przeciążony, np.: Mam czas tylko na jedną rzecz, ale zrobię to dobrze.
Następnie uświadom sobie, że obserwowanie mijających godzin nie jest tak szkodliwe, jak się wydaje. Zacznij od pozbycia się myśli o zmarnowanym czasie. Przywiąż cel do każdej czynności, którą wykonujesz, nawet jeśli wydaje Ci się, że jest to „nic” – radzi dr Lickerman. Jeśli piątkowy wieczór spędzasz w łóżku, oglądając Netflix, resetujesz swój mózg po szalonym tygodniu, co pomoże Ci cieszyć się poniedziałkiem. Stoisz w kolejce w sklepie spożywczym? Myślisz z wyprzedzeniem o tygodniu kolacji ze swoim partnerem lub dzwonieniu do mamy, aby nadrobić zaległości. Kiedy zmienisz swoją perspektywę, każdego wieczoru notuj nawet najdrobniejsze wnioski (jak chcesz, w dzienniku wdzięczności).
LUBI – Zjawisko to – strach przed nierobieniem – pojawia się, gdy czujesz się winny, że spędzasz wolne chwile nie produktywnie (np. drzemki zamiast załatwiania spraw). Popraw swoje nastawienie, przyznając, że relaks też jest wyczynem.
Rzadko zdarza się, aby przez 24 godziny nie poruszono igłą w jakikolwiek sposób, mówi dr Lickerman. Pewnego dnia może to zmiażdżyć Twój trening; z drugiej strony jest to po prostu odkładanie czystego prania. Każde zwycięstwo się liczy. Kolejne zabawne ćwiczenie umysłowe? Czas znęcania się, jak to opisuje Chapman. Spóźnij się na wydarzenie, na którym nie zostaniesz wyrzucony, i przekonaj się, jak niestraszne mogą być konsekwencje, mówi. Konfrontacja ze swoim strachem pomoże Ci poczuć, że masz nad nim kontrolę.
Dokładnie to samo zrobiłem podczas mojej ostatniej randki: skróciłem dwugodzinny przydział przygotowań do 30 minut, dzięki czemu przygotowałem się w 20 (krótszy okres = szybsze podejmowanie decyzji). I zgadnij co? Spóźniłem się siedem minut, ale byłem całkowicie spokojny. I to był najlepszy czas, jaki kiedykolwiek przeżyłem.
Artykuł pierwotnie ukazał się we wrześniu 2019 r Meltyourmakeup.com .







