Jako były pływak wyczynowy i ratownik dorastałem, spędzając większość wolnego czasu w bardzo skąpych Speedo—więc można by pomyśleć, że mój styl na siłowni będzie nieustraszony. Jednak jest coś w 40-letnim mężczyźnie, który patrzy na ciebie, chrząkając przez loki na bicepsie, co sprawia, że dziewczyna ma ochotę założyć parkę do ćwiczeń w miejscach publicznych. (Jeśli kiedykolwiek byłaś jedyną dziewczyną na ruchliwej siłowni, wiesz, o czym mówię.)
Czasami, jak wtedy, gdy założyłem koszulę z długim rękawem na sesję HIIT, desperacko mam ochotę się rozebrać. A dlaczego nie? Ten koleś pięć stóp ode mnie ma podkoszulek, który nawet nie zakrywa jego sutków, a tutaj pocę się cały zakryty. Jednak nigdy nie mogę się zmusić do zdjęcia koszulki, ponieważ martwię się, że zwrócę na siebie uwagę – zwłaszcza gdy wszędzie kapie pot. Dlatego też, kiedy redaktor poprosił mnie, żebym poszła na siłownię topless i sprawdziła, dlaczego kobiety takie jak ja tak cholernie boją się ćwiczyć w samym staniku, nie w to. Gram jednak w zespole, więc się zgodziłam i po prostu powiedziałam sobie: „Będę nosić spodnie z najwyższym stanem, jakie posiadam”.
„Martwiłam się, że zwrócę na siebie uwagę, zwłaszcza gdy ociekam potem”.
Następnego ranka, około 7 rano, ukryłem się w pustym studiu siłowni, aby poćwiczyć i zdjąłem koszulkę. Przez sekundę miałem wrażenie, że mój nagi brzuch łamie zasadę, ale przypomniałem sobie o tym nikt mógł mnie zobaczyć.
Skończyłem trening w samotności, nie zauważając zbytnio, że jestem bez koszulki (ćwiczyłem w ten sposób w piwnicy setki razy), ale założyłem koszulkę z powrotem i przeszedłem ze studia do szatni. Byłem zbyt skrępowany faktem, że trenerzy i biegacze na bieżni rzucali na mnie, dziewczynę bez koszuli, śmiertelne spojrzenia. Kroki dziecka.
Ponieważ przy pierwszej próbie totalnie stchórzyłem, następnego ranka pozwoliłem pępkowi wyprowadzić się z szatni. Podkręciłem Jay-Z trochę głośniej, żeby zyskać dodatkową dawkę odwagi i unikałem kontaktu wzrokowego z kimkolwiek. Siłownia tętniła życiem przed pracą bywalców, których widzę każdego ranka, ale teraz nie było już odwrotu. Nie tylko zbliżał się termin, ale musiałam udowodnić sobie, że dam radę.
Lauren DelTurco
Nie przepadam za selfie, więc tak, to jest w studiu.Oto, co się stało—a co nie—kiedy całkowicie zobowiązałam się do chodzenia topless:
Nie wpadłem w kłopoty
Niespodzianka! Patrol ds. nieprzyzwoitości na siłowni nie złapał mnie od razu, gdy wszedłem na podłogę sali gimnastycznej. Przypomnienie: to byłoby śmieszne. (Jeśli Twoja siłownia kiedykolwiek każe Ci założyć koszulkę, znajdź nową siłownię.)
Niektórzy kolesie się gapili
Postanowiłem zignorować starszego gościa, który dosłownie przestał pedałować na rowerze stacjonarnym, gdy zacząłem się rozgrzewać. To są momenty, kiedy moje ciało jest stałe odpoczywająca suka przydaje się.
Doceniałam swoje ciało
Dopiero gdy zacząłem się rozgrzewać (ze skokami i odważnik huśtawki, jeśli jesteś zainteresowany), że faktycznie przeglądałem się w sięgającym od podłogi do sufitu lustrze naprzeciwko. Czy miałem sześciopak? Nie. Ale patrzyłem, jak przechodzę przez serię martwych ciągów i uśmiechałem się, bo moje ciało było na to stać Do .
Pracowałem ciężej
Może był to dodatkowy przypływ adrenaliny wywołany uczuciem odsłonięcia lub to, że nie przegrzałem się w połowie treningu, ale mimo to udało mi się pokonać 50 minut obwodów bez ani jednej chwili, w której chciałem rzucić. Poczułem się dość niezdarnie.
To nie była żadna wielka sprawa
Kiedy poszłam pod prysznic i wytarłam pot z włosów, roześmiałam się (co z pewnością wywołało strach w pozostałej części szatni). Zdałam sobie sprawę, że największą lekcją, jaką wyciągnęłam z moich treningów bez koszuli, było to, że ćwiczenia w staniku to wielka sprawa tylko dlatego, że ja taki zrobiłam.
Mój niepokój związany z pokazaniem kilku centymetrów brzucha w miejscach publicznych prawie powstrzymywał mnie od podjęcia się tej historii. Jasne, byłem trochę mniej czerwony i nieco bardziej wypoczęty niż każdego innego dnia, ale poza tym mój poranny trening przebiegał normalnie, nawet bez koszuli.
Chociaż byłabym wdzięczna, że nie jestem seksualizowana przez kolesi, kiedy ćwiczę, i żeby nasze społeczeństwo w ogóle przestało próbować narzucać kobietom, co jest odpowiednie do noszenia (czy myślisz, że facet z obcisłymi sutkami dwa razy zastanowi się nad swoim strojem na siłownię?), ale nigdy więcej nie pozwolę, aby te rzeczy miały wpływ na mój czas na siłowni. W swojej najprawdziwszej formie ćwiczenia są celebracją nas samych; oda do naszych ciał. Więc będę gonić ten przypływ hormonów dobrego samopoczucia, jakkolwiek mi się podoba. Bez koszulki czy nie .







