Myślałem, że mam pryszcza na czole – okazało się, że jest to znacznie poważniejsze

Uroda

Wszystko zaczęło się od małego guzka, który pojawił się na środku czoła ponad rok temu. Przez wiele miesięcy w ogóle o tym nie myślałem. Ale w grudniu ubiegłego roku plama zaczęła się czerwienić. Może to tylko pryszcz, pomyślałam. Minął tydzień. Potem kolejny. I kolejny. The irytujący guz nie zmieniał się pod względem rozmiaru, koloru ani tkliwości jak normalny pryszcz – i zaczynałem się trochę martwić.

Ta osobliwa skaza była bezbolesna, ale nie wykazywała żadnych oznak blaknięcia i nie podobał mi się jej wygląd. Pomyślałem więc, że zgłoszę się do dermatologa, Hoomana Chorasaniego , MD, chirurg dermatologiczny i kosmetyczny prowadzący prywatną praktykę w Nowym Jorku.



Kiedy dr Khorasani zbadał plamkę pod mikroskopem, uznał ją za nieco podejrzaną, ponieważ widział naczynia krwionośne, które normalnie nie są widoczne w przypadku niektórych rodzajów trądziku. Nie od razu założył, że jest to coś poważnego, na przykład rak skóry, ponieważ miałem wtedy zaledwie 31 lat, a częstość występowania raka skóry gwałtownie wzrasta u osób, które 75 lat lub więcej . Jednak dla bezpieczeństwa dr Khorasani pobrał mały kawałek tkanki skóry i wysłał go do laboratorium w celu analizy.

Pozostało mi tylko czekać, aż skontaktuje się ze mną i poinformuje o wynikach.

Kiedy zadzwonił telefon, serce mi zamarło.

Siedziałam przy biurku w biurowcu na Manhattanie, kończąc dzień pracy jako specjalista ds. marketingu w branży kosmetycznej, kiedy zadzwoniła dr Khorasani i powiedziała mi, że tajemnicza plamka na moim czole to tak naprawdę rak podstawnokomórkowy… najczęstsza postać raka skóry . Wyjaśnił, że ten typ nowotworu wynika z mutacji w komórkach skóry zwanych keratynocytami. Mutacje te mogą być sporadyczne i występować losowo, ale często są spowodowane ekspozycją na promieniowanie UV ze słońca lub sztucznym promieniowaniem z solarium.

Wiadomość, że mam duże C, była przerażająca, ale czułam, że u doktora Khorasani jestem w dobrych rękach. Zapewnił mnie, że wcześnie wykryliśmy zmianę i że rokowanie w przypadku raka podstawnokomórkowego jest doskonałe. Umówiliśmy się na chirurgiczne usunięcie plamki kilka tygodni po zdiagnozowaniu.

Powiązane historie
  • The Current State of Skin CancerObecny stan raka skóry
  • IJestem dermatologiem i zdiagnozowano u mnie raka skóry
  • How to Do A Self-Check for Skin CancerJak przeprowadzić samokontrolę pod kątem raka skóry

Oczywiście nigdy nie ma tzw Dobry czas zachorować na raka. Ale moja diagnoza pojawiła się w szczególnie napiętym okresie w moim życiu osobistym i zawodowym. Po pierwsze, we wrześniu wyszłam za mąż za mojego męża Sama i naprawdę nie mogliśmy się doczekać minimiesiąca miodowego w Tulum w Meksyku na początku lutego. Wiedząc, że z czołem zakrytym bandażami będę się jeszcze leczyć, postanowiliśmy przełożyć wyjazd o kilka tygodni. Mniej więcej w tym samym czasie otrzymałam ekscytującą możliwość reprezentowania mojej firmy na rozdaniu nagród Grammy w Los Angeles. Ale podobnie jak w przypadku zbliżających się wakacji, musiałem się wycofać i zostać w domu na Brooklynie, aby odzyskać siły.

Bałam się, że na zawsze będę mieć bliznę na czole.

Konflikty w harmonogramie nie były jedyną rzeczą, która sprawiła, że ​​moja diagnoza była frustrująca. Nawet będąc w rękach jednego z najlepszych chirurgów dermatologicznych i kosmetycznych na świecie, nadal obawiałam się trwałej blizny, którą będę miała na czole. W końcu nie jest to miejsce, które szczególnie łatwo ukryć przed innymi. Ale 28 stycznia dr Khorasani przeprowadził na mojej twarzy tak zwaną operację mikrograficzną Mohsa. Zabieg odbywa się etapami, co oznacza, że ​​dr Khorasani stopniowo usuwał nowotworowe komórki skóry, aby oszczędzić otaczającą zdrową tkankę i zminimalizować rozmiar pozostawionej blizny.

pisarka Emily Haley w dniu, w którym przeszła operację mikrograficzną Mohsa w celu usunięcia raka podstawnokomórkowego z czoła.

Emily Haley

Emily Haley w dniu, w którym przeszła operację usunięcia raka podstawnokomórkowego z czoła.

Zabieg trwał około pięciu godzin i biorąc pod uwagę wszystko, był dla mnie całkiem łatwy i bezbolesny. To, co nastąpiło później, zebrało większe żniwo: przez kilka tygodni po operacji byłam zmuszona nosić na czole białą gazę i naprawdę niezręcznie było mi wyjaśnić, dlaczego wyglądam tak, jak wyglądam.

Stan mojej blizny i zakrywających ją różnych bandaży w naturalny sposób przyciągał uwagę, ale niekoniecznie taki, jaki chciałam. Nie zawsze miałam ochotę się tłumaczyć i wyjawiać, że zmagam się z nowotworem. Pociesza mnie jednak fakt, że ten etap w moim życiu nie będzie trwał wiecznie. A to dlatego, że w tygodniach i miesiącach po zabiegu dr Khorasani wykonywał – i nadal – kilka zabiegów, które pomogły poprawić wygląd mojej blizny. Należą do nich:

  • Dermabrazja i resurfacing laserem CO₂ : Dermabrazja delikatnie poleruje zewnętrzną powierzchnię blizny, aby wygładzić wszelkie nierówności. Z kolei resurfacing laserem CO₂ wykorzystuje wiązkę światła do precyzyjnego usuwania drobnych strupów skóry. Kiedy skóra się goi, wytwarza się więcej kolagenu, dzięki czemu blizna bardziej przypomina normalną skórę.
  • Leczenie laserem naczyniowym : Ta procedura polega na użyciu wiązki światła, aby namierzyć i usunąć naczynia krwionośne w skórze, co zmniejsza niepożądane zaczerwienienia.
  • Zastrzyki Bellafill : Te zastrzyki żelowe pomagają skorygować nieprawidłowości w konturze blizny, takie jak wypukłe obszary lub wgłębienia.
  • Botoks: Zastrzyk ten pomaga rozluźnić mięśnie czoła, aby nie pociągały za nacięcie i nie rozciągały blizny.

Niemniej jednak proces gojenia od czasu operacji nie zawsze był idealny (moja blizna zaraz po zabiegu jest szczególnie czerwona), ale w dobre dni z radością mogę powiedzieć, że dzięki całej pomocy mojego lekarza i jego zespołu prawie nie zauważysz obecności blizny.

pisarka Emily Haley pokazująca bliznę kilka miesięcy po zabiegu usunięcia raka podstawnokomórkowego z czoła.

Emily Haley

Pisarka Emily Haley fotografuje swoją bliznę kilka miesięcy po operacji. Emily Haley pokazuje swoją bliznę kilka miesięcy po operacji usunięcia raka podstawnokomórkowego.

Emily Haley

Rak skóry jest ryzykiem wszyscy .

Moja mama ma oliwkową karnację, ale jasną karnację odziedziczyłam po ojcu, czyli naturalnie zwiększa ryzyko raka skóry i sprawia, że ​​pielęgnacja przeciwsłoneczna staje się jeszcze ważniejsza. Niektóre osoby mogą również dziedziczyć pewne geny które zwiększają ryzyko zachorowania na tę chorobę. Kiedy dorastałam, rodzice wpajali mi, jak ważne jest noszenie ubrań krem ​​przeciwsłoneczny nie tylko podczas letniego wylegiwania się na plaży, ale każdego dnia, przez cały rok. I mimo że większość dzieciństwa spędziłam w domu, w studiu tańca w moim rodzinnym mieście w stanie Wisconsin, nakładanie odpowiedniej ilości kremu z filtrem przeciwsłonecznym kilka razy dziennie było dla mojej rodziny drugą naturą.

Niemniej jednak u mojej mamy rozwinął się rak podstawnokomórkowy klatki piersiowej, gdy miała 60 lat, czyli około siedem lub osiem lat temu. Kiedy byłem dzieckiem, u mojego taty po pięćdziesiątce rozwinął się przedrakowy narośl na skórze. Historia mojej rodziny w połączeniu z moją alabastrową skórą sprawiała, że ​​niemal nieuniknione było, że spotka mnie podobny los. Ale próbując się chronić, trzymałam się kremu z filtrem przeciwsłonecznym, nigdy nie korzystałam z solarium i co roku odwiedzałam dermatologa w celu badań przesiewowych w kierunku raka skóry.

Rozwój raka podstawnokomórkowego pomimo moich dobrych nawyków (i zdiagnozowania go kilkadziesiąt lat wcześniej niż moi rodzice) był szokiem. Było to wyraźne przypomnienie, że rak skóry może się przytrafić ktokolwiek Na każdy czas.

Zostałam dziewczyną w kapeluszu.

Od czasu diagnozy jeszcze bardziej przykładam się do ochrony swojej skóry. Jak zawsze, stosuję (i ponownie nakładam) kremy z filtrem przeciwsłonecznym w ciągu dnia, używając produktów z filtrem SPF co najmniej 35, zgodnie z zaleceniami mojego lekarza. A moje codzienne plany nie determinują tego, czy chronię swoją skórę. Nie ma znaczenia, czy wybieram się na długi spacer w promieniach słońca, czy wychodzę z domu na szybki bieg po zakupy w deszczowy dzień. Noszenie kremów z filtrem przeciwsłonecznym jest jak mycie zębów – niezbywalna część mojej codziennej rutyny.

Kiedy jednak wiem, że spędzę trochę czasu na świeżym powietrzu, lubię zachować dodatkowe środki ostrożności. Na przykład podczas mojej podróży do Tulum zakładałem ochraniacze, wylegując się przy basenie i na plaży, i spędzałem dużo czasu w domku letniskowym, zamiast wystawiać się na bezpośrednie działanie promieni słonecznych.

Teraz odwiedzam również mojego dermatologa w celu przeprowadzenia badań przesiewowych w kierunku raka co sześć miesięcy, a nie co roku, jak zaleca Amerykańskie Towarzystwo Raka. I mam zamiar zapłacić usługi nadzoru nad rakiem skóry raz w roku. Klinika, do której chodzę, wykorzystuje sztuczną inteligencję do analizy wysokiej jakości zdjęć całego mojego ciała i sprawdzenia, czy nie rozwinęły się u mnie znamiona nowotworowe. Ale być może najzabawniejszą zmianą w moim życiu było nauczenie się, jak akceptować noszenie czapek ochronnych. Kapelusze przeciwsłoneczne, czapki z daszkiem, kapelusze typu Bucket, co tylko chcesz! Czapki chroniące przed słońcem to nowy element mojego osobistego stylu. Lubię eksperymentować i włączać je do moich stylizacji.

pisarka Emily Haley cieszy się wakacjami, odpoczywając pod kabiną plażową i nosząc odblaskową osłonę, aby uchronić się przed rakiem skóry.

Emily Haley

Emily Haley cieszy się wakacjami w Tulum w Meksyku, jednocześnie chroniąc swoją skórę.

Po miesiącach chodzenia w różnych kapeluszach i zakrytych bliznach nie martwię się już, co inni o mnie myślą i jak wyglądam. Kiedy ktoś pyta o moją bliznę, chętnie dzielę się swoją historią. Bo jeśli otwarcie pomoże choćby jednej osobie złapać coś wcześniej, chronić skórę lub poczuć się mniej samotnym, to wszystko było tego warte. A w międzyczasie? Będę kołysać moim ulubionym kapeluszem.