Gdy tylko urodziła się moja córka, lekarze przekazali ją bezpośrednio mnie i cały świat się zatrzymał. Była zdrowa, idealna i wyglądała dokładnie jak mój mąż. Nasza surogatka również była zdrowa, stabilna i oficjalnie została babcią. Moja mama pomogła mi stać się mamą.
Moja córka Briar ma teraz 3 lata. Jest bardzo odważna i ma dużą osobowość. Trzyma nas w napięciu od dnia swoich narodzin. I wie, że wyszła z brzucha Babci. Łączy ich niezwykle bliska relacja, widują się niemal codziennie. Briar jest za młoda, aby w pełni zrozumieć tę koncepcję, ale moja rodzina zdecydowała, że nasza historia o macierzyństwie zastępczym zawsze będzie stałą częścią naszego życia.
Kiedy teraz na to patrzę, wiem, że nasza wyjątkowa podróż nauczyła mnie, że istnieje wiele różnych sposobów na powiększenie rodziny, a macierzyństwo zastępcze dało mi nadzieję, że drzwi do macierzyństwa nigdy nie są całkowicie zamknięte. Jeśli zamknęły się jedne drzwi, inne mogły się otworzyć.
Mój mąż i ja byliśmy zakochani w szkole średniej, a kiedy pobraliśmy się w 2016 roku, od razu próbowaliśmy założyć rodzinę. Po ośmiu miesiącach bez powodzenia poszłam do ginekologa-położnika, który skierował nas do specjalisty ds. niepłodności w Chicago. Najpierw wypróbowaliśmy inseminację domaciczną (IUI), procedurę zwiększającą szanse na zajście w ciążę poprzez umieszczenie nasienia bezpośrednio w macicy. Pierwsza runda zakończyła się niepowodzeniem, a ja byłam niecierpliwa, więc zdecydowaliśmy się na zapłodnienie in vitro (IVF), najskuteczniejszą metodę leczenia niepłodności, podczas której komórka jajowa jest zapładniana przez plemnik w laboratorium, a następnie przenoszona bezpośrednio do macicy.
Skończyło się na sześciu nieudanych transferach IVF, w tym dwóch zakończyło się poronieniem —raz po drugim transferze i ponownie przy bliźniakach. U mnie też zdiagnozowano Zespół Ashermana po poronieniu z bliźniakami z powodu uszkodzenia tkanki bliznowatej po wewnętrznej stronie macicy, co utrudnia przyszłe ciąże i zwiększa ryzyko.
Wszystkie moje przyjaciółki były wtedy w ciąży, a ja czułam się bardzo odizolowana. Z każdym miesiącem gromadziłam siły, aby spróbować kolejnej rundy zapłodnienia in vitro i za każdym razem, gdy to nie wychodziło, byłam zdruzgotana. To było błędne koło. Niepłodność również poważnie odbiła się na moim organizmie. Napełniałam się hormonami, moje ciało się zmieniało, byłam zmęczona, zmęczona i podekscytowana. Niezliczone procedury, pobieranie krwi, transfery i badania były nieprzyjemne i bolesne. Codziennie czułam się, jakbym była w strzemionach medycznych.
Dzięki uprzejmości Breanny Lockwood
Przygotowuję się do pobrania komórek jajowych podczas procesu zapłodnienia in vitro.W końcu mój lekarz zasugerował, abyśmy zastanowili się nad macierzyństwem zastępczym. Zajęło mi trochę czasu, zanim wpadłem na ten pomysł i oczywiście przeżyłem też ogromny szok związany z naklejkami. Surogacja może kosztować od 50 000 do 250 000 dolarów i szczerze mówiąc, nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Mimo to w tamtym momencie wydawało mi się to jedyną opcją, więc byłem zdruzgotany.
A gdybym był twoją surogatką? pewnego dnia mama napisała do mnie SMS-a.
Tekst pojawił się niespodziewanie. Moja mama miała wtedy 50 lat. Jest dwukrotną maratonką w Bostonie i triatlonistką, a do tego cieszy się niewiarygodnym zdrowiem. Jest moją najlepszą przyjaciółką, a ja jestem jej jedyną córką, więc zawsze byliśmy blisko. Ale nadal przetwarzałam emocje po nieudanej IUI i IVF, więc powiedziałam jej, żeby to porzuciła. Jej sugestia wydała mi się głupim, nierealistycznym i dziwacznym pomysłem i nawet nie chciałam robić sobie nadziei. Ale ona była wytrwała i nadal przypominała mi, że jest pewna, że może zostać moją surogatką.
Jakieś dwa miesiące później, podczas rutynowej kontroli w klinice leczenia niepłodności, przyszła do mnie mama, aby mnie wesprzeć. Pod koniec egzaminu lekarz ponownie wspomniał o macierzyństwie zastępczym, a mama wtrąciła się, mówiąc, że zaproponowała, że zostanie moją surogatką. Byłem trochę zirytowany i zawstydzony, ponieważ wydawało mi się to szalonym pomysłem. Lekarz jednak wyraźnie rozważał ten pomysł i zaproponował przeprowadzenie wstępnych badań.
Więcej historii o macierzyństwie zastępczym
-
Brittany Daniel urodziła dziecko dzięki jaju dawcy bliźniaka -
Gabrielle Union szczerze opowiada o macierzyństwie zastępczym -
Cameron Diaz wykorzystała surogatkę do urodzenia pierwszego dziecka
Nigdy nie było konkretnego momentu, w którym zdecydowaliśmy, że moja mama zostanie moją surogatką.
W miarę jak pomyślnie przechodziła każde badanie kontrolne (jej raport o stanie zdrowia wyglądał lepiej niż mój!), ostrożnie kontynuowaliśmy proces. Mój mąż mnie wspierał, ufając, że jako osoba bardzo logiczna i realistyczna przemyślałam wszystkie wyniki. Rozumiał również, że istnieje wiele sposobów na powiększenie rodziny i docenił, że może to być nasza droga naprzód.
Kilka tygodni po pierwszej wizycie u lekarza zobaczyłem: Ludzie okładka magazynu w pracy przedstawiającej surogatkę niosącą dziecko własnego syna w Nebrasce. Zabrałem magazyn do domu i skontaktowałem się z matką i synem. Chciałem uzyskać kilka odpowiedzi. Mój mąż i ja pojechaliśmy nawet do Omaha, aby spotkać się z ich lekarzem.
Każda z nas – moja mama, mój mąż i ja – przed rozpoczęciem procesu macierzyństwa zastępczego musiała przejść obszerne badanie psychologiczne i spotkać się z psychologiem, który upewnił się, że jesteśmy stabilni emocjonalnie i psychicznie oraz gotowi na tę podróż. Wszyscy musieliśmy być po tej samej stronie i mieć właściwe intencje. Moja mama i ja mieliśmy prawników, którzy reprezentowali każdego z nas (wszyscy musieli mieć zawartą umowę prawną i być chronieni prawnie), którzy przeprowadzili nas przez każdą umowę, klauzulę i szczegóły. Omówiliśmy wszystkie możliwe wyniki, w tym, co zrobić w przypadku nagłego wypadku medycznego.
Na tym etapie mój mąż i ja również potrzebowaliśmy zaoszczędzić pieniądze i chcieliśmy wspierać mamę przez cały proces, więc sprzedaliśmy nasz dom pod koniec 2019 roku i przeprowadziliśmy się do moich rodziców.
Dzięki uprzejmości Breanny Lockwood
To zdjęcie zostało zrobione w dniu transferu zarodka, kiedy przygotowywaliśmy się do zabiegu.Po zakończeniu wszystkich badań przesiewowych, ewaluacji i dokumentacji 25 lutego 2020 r. przeprowadziliśmy z moją mamą transfer zarodka.
Nic z tego nie wydawało się prawdziwe. Po latach niepłodności i straty znajdowałam się w trudnej sytuacji emocjonalnej, a co gorsza, dwa tygodnie później zaatakował mnie wirus Covid-19. Świat się zatrzymał, a moja mama, która ze względu na swój wiek była już uznawana za osobę obarczoną wysokim ryzykiem zakażenia Covid-19, próbowała zajść w ciążę. Moje dziecko.
Przez cały pierwszy trymestr lekarze byli ostrożni optymistami, że dziecko rozwija się w prawidłowym tempie, ale po mojej historii poronień byłam pesymistyczna. Wstrzymywaliśmy oddech podczas każdej wizyty, badania i badania.
Dopiero po badaniu anatomicznym w 20. tygodniu poczułam wreszcie falę ulgi. Moja córeczka rosła i była zdrowa. Nadal byłem powściągliwy w kwestii świętowania, ale próbowałem przełamać czujność. Oficjalnie ogłosiliśmy ciążę mojej mamy znajomym i rodzinie oraz zamieściliśmy informację o tym w mediach społecznościowych. Oczywiście nieznajomi w Internecie zawsze będą mieli swoje opinie na temat naszej wyjątkowej podróży do macierzyństwa zastępczego, ale nasza rodzina i przyjaciele tylko świętowali i wspierali niezwykły cud.
Przez całą ciążę mojej mamy spędzaliśmy razem dni. Kiedy mój mąż zaangażował się w projekty żłobka, mama opowiadała mi o każdym odczuciu, objawie i pragnieniu, a ja chwytałam się każdego szczegółu. To jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło. Jej ciąża nigdy nie wydawała się dziwna ani niezręczna, a ja nie żywiłem do niej żadnej zazdrości ani urazy.
Dzięki uprzejmości Breanny Lockwood
Moja mama w OBGYN na kontroli.
Czasami było to trudne podczas rutynowych wizyt u lekarza, ponieważ cała uwaga była zawsze skupiona na mojej mamie. Była pacjentką, ale jako matka mojego dziecka czasami żałowałam, że lekarze nie rozmawiali bezpośrednio ze mną i nie zadawali pytań. (Mimo to personel wykonał świetną robotę, włączając mnie i mojego męża do każdej rozmowy i nigdy nie sprawili, że poczuliśmy się jak osoby z zewnątrz). Nie trzymałam się żadnego z tych uczuć długo, ponieważ byłam po prostu całkowicie i całkowicie wdzięczna za poświęcenie mojej mamy.
Moja córka urodziła się 2 listopada 2020 r. – w Światowy Dzień Płodności.
Urodziła się przez cesarskie cięcie, ponieważ lekarze obawiali się o bicie jej serca podczas porodu. Wciąż byliśmy w obliczu pandemii i chociaż mój lekarz początkowo powiedział, że nie możemy wejść na salę operacyjną – czego się spodziewałam i z czym się pogodziłam – w ostatniej chwili wpuścili mnie na salę. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
Mieszkamy teraz 20 minut drogi od moich rodziców i widuję moją mamę prawie codziennie. Mamy w domu zdjęcia jej ciąży.
Fotografia Rachel Langlois
Moja córka, Briar, dzień po urodzeniu.Zdecydowanie chcę mieć kolejne dziecko i niedawno ponownie zaczęłam poddawać się zapłodnieniu in vitro. W zeszłym roku zaszłam w ciążę, ale moja druga córka urodziła się śpiąca [martwa] w 25 tygodniu z powodu złożonej wady serca. I po raz kolejny musiałam wyciągnąć się z ciemnej dziury, przepracować emocje i stanąć na nogi, aby spróbować jeszcze raz. Jestem otwarta na kolejną macierzyństwo zastępcze, a moja mama zaproponowała, że ponownie będzie mnie nosić, ale teraz chcę zapewnić jej zdrowie i bezpieczeństwo.
Chociaż niepłodność była najbardziej wyniszczającą i trudną rzeczą, przez jaką przeszłam, ostatecznie jest to historia odporności. Jest to obciążające finansowo, wyczerpujące emocjonalnie i wymagające fizycznie, ale ostatecznie chodzi o to, ile razy wstanę i idę dalej. Oferta mojej mamy była najbardziej bezinteresownym, pięknym prezentem. Pokazało mi, że macierzyństwo może przybierać różne formy i teraz noszę w sobie tę myśl.









