„W wieku 51 lat moja mama została moją zastępczą matką i pomogła mi zostać mamą”

Życie

Gdy tylko urodziła się moja córka, lekarze przekazali ją bezpośrednio mnie i cały świat się zatrzymał. Była zdrowa, idealna i wyglądała dokładnie jak mój mąż. Nasza surogatka również była zdrowa, stabilna i oficjalnie została babcią. Moja mama pomogła mi stać się mamą.

Moja córka Briar ma teraz 3 lata. Jest bardzo odważna i ma dużą osobowość. Trzyma nas w napięciu od dnia swoich narodzin. I wie, że wyszła z brzucha Babci. Łączy ich niezwykle bliska relacja, widują się niemal codziennie. Briar jest za młoda, aby w pełni zrozumieć tę koncepcję, ale moja rodzina zdecydowała, że ​​nasza historia o macierzyństwie zastępczym zawsze będzie stałą częścią naszego życia.



Kiedy teraz na to patrzę, wiem, że nasza wyjątkowa podróż nauczyła mnie, że istnieje wiele różnych sposobów na powiększenie rodziny, a macierzyństwo zastępcze dało mi nadzieję, że drzwi do macierzyństwa nigdy nie są całkowicie zamknięte. Jeśli zamknęły się jedne drzwi, inne mogły się otworzyć.



tekst

Mój mąż i ja byliśmy zakochani w szkole średniej, a kiedy pobraliśmy się w 2016 roku, od razu próbowaliśmy założyć rodzinę. Po ośmiu miesiącach bez powodzenia poszłam do ginekologa-położnika, który skierował nas do specjalisty ds. niepłodności w Chicago. Najpierw wypróbowaliśmy inseminację domaciczną (IUI), procedurę zwiększającą szanse na zajście w ciążę poprzez umieszczenie nasienia bezpośrednio w macicy. Pierwsza runda zakończyła się niepowodzeniem, a ja byłam niecierpliwa, więc zdecydowaliśmy się na zapłodnienie in vitro (IVF), najskuteczniejszą metodę leczenia niepłodności, podczas której komórka jajowa jest zapładniana przez plemnik w laboratorium, a następnie przenoszona bezpośrednio do macicy.

Skończyło się na sześciu nieudanych transferach IVF, w tym dwóch zakończyło się poronieniem —raz po drugim transferze i ponownie przy bliźniakach. U mnie też zdiagnozowano Zespół Ashermana po poronieniu z bliźniakami z powodu uszkodzenia tkanki bliznowatej po wewnętrznej stronie macicy, co utrudnia przyszłe ciąże i zwiększa ryzyko.



Wszystkie moje przyjaciółki były wtedy w ciąży, a ja czułam się bardzo odizolowana. Z każdym miesiącem gromadziłam siły, aby spróbować kolejnej rundy zapłodnienia in vitro i za każdym razem, gdy to nie wychodziło, byłam zdruzgotana. To było błędne koło. Niepłodność również poważnie odbiła się na moim organizmie. Napełniałam się hormonami, moje ciało się zmieniało, byłam zmęczona, zmęczona i podekscytowana. Niezliczone procedury, pobieranie krwi, transfery i badania były nieprzyjemne i bolesne. Codziennie czułam się, jakbym była w strzemionach medycznych.

osoba w łóżku szpitalnym

Dzięki uprzejmości Breanny Lockwood

Przygotowuję się do pobrania komórek jajowych podczas procesu zapłodnienia in vitro.

W końcu mój lekarz zasugerował, abyśmy zastanowili się nad macierzyństwem zastępczym. Zajęło mi trochę czasu, zanim wpadłem na ten pomysł i oczywiście przeżyłem też ogromny szok związany z naklejkami. Surogacja może kosztować od 50 000 do 250 000 dolarów i szczerze mówiąc, nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Mimo to w tamtym momencie wydawało mi się to jedyną opcją, więc byłem zdruzgotany.



A gdybym był twoją surogatką? pewnego dnia mama napisała do mnie SMS-a.

Tekst pojawił się niespodziewanie. Moja mama miała wtedy 50 lat. Jest dwukrotną maratonką w Bostonie i triatlonistką, a do tego cieszy się niewiarygodnym zdrowiem. Jest moją najlepszą przyjaciółką, a ja jestem jej jedyną córką, więc zawsze byliśmy blisko. Ale nadal przetwarzałam emocje po nieudanej IUI i IVF, więc powiedziałam jej, żeby to porzuciła. Jej sugestia wydała mi się głupim, nierealistycznym i dziwacznym pomysłem i nawet nie chciałam robić sobie nadziei. Ale ona była wytrwała i nadal przypominała mi, że jest pewna, że ​​może zostać moją surogatką.

Jakieś dwa miesiące później, podczas rutynowej kontroli w klinice leczenia niepłodności, przyszła do mnie mama, aby mnie wesprzeć. Pod koniec egzaminu lekarz ponownie wspomniał o macierzyństwie zastępczym, a mama wtrąciła się, mówiąc, że zaproponowała, że ​​zostanie moją surogatką. Byłem trochę zirytowany i zawstydzony, ponieważ wydawało mi się to szalonym pomysłem. Lekarz jednak wyraźnie rozważał ten pomysł i zaproponował przeprowadzenie wstępnych badań.

Więcej historii o macierzyństwie zastępczym
  • Brittany Daniel Cynthia Daniel Hollywood Unites For The 5th Biennial Stand Up To Cancer (SU2C), A Program Of The Entertainment Industry Foundation (EIF) - After PartyBrittany Daniel urodziła dziecko dzięki jaju dawcy bliźniaka
  • Meltyourmakeup.comM030119_105Gabrielle Union szczerze opowiada o macierzyństwie zastępczym
  • cameron-diazCameron Diaz wykorzystała surogatkę do urodzenia pierwszego dziecka

Nigdy nie było konkretnego momentu, w którym zdecydowaliśmy, że moja mama zostanie moją surogatką.

W miarę jak pomyślnie przechodziła każde badanie kontrolne (jej raport o stanie zdrowia wyglądał lepiej niż mój!), ostrożnie kontynuowaliśmy proces. Mój mąż mnie wspierał, ufając, że jako osoba bardzo logiczna i realistyczna przemyślałam wszystkie wyniki. Rozumiał również, że istnieje wiele sposobów na powiększenie rodziny i docenił, że może to być nasza droga naprzód.

Kilka tygodni po pierwszej wizycie u lekarza zobaczyłem: Ludzie okładka magazynu w pracy przedstawiającej surogatkę niosącą dziecko własnego syna w Nebrasce. Zabrałem magazyn do domu i skontaktowałem się z matką i synem. Chciałem uzyskać kilka odpowiedzi. Mój mąż i ja pojechaliśmy nawet do Omaha, aby spotkać się z ich lekarzem.

Każda z nas – moja mama, mój mąż i ja – przed rozpoczęciem procesu macierzyństwa zastępczego musiała przejść obszerne badanie psychologiczne i spotkać się z psychologiem, który upewnił się, że jesteśmy stabilni emocjonalnie i psychicznie oraz gotowi na tę podróż. Wszyscy musieliśmy być po tej samej stronie i mieć właściwe intencje. Moja mama i ja mieliśmy prawników, którzy reprezentowali każdego z nas (wszyscy musieli mieć zawartą umowę prawną i być chronieni prawnie), którzy przeprowadzili nas przez każdą umowę, klauzulę i szczegóły. Omówiliśmy wszystkie możliwe wyniki, w tym, co zrobić w przypadku nagłego wypadku medycznego.

Na tym etapie mój mąż i ja również potrzebowaliśmy zaoszczędzić pieniądze i chcieliśmy wspierać mamę przez cały proces, więc sprzedaliśmy nasz dom pod koniec 2019 roku i przeprowadziliśmy się do moich rodziców.

tekst

Dzięki uprzejmości Breanny Lockwood

To zdjęcie zostało zrobione w dniu transferu zarodka, kiedy przygotowywaliśmy się do zabiegu.

Po zakończeniu wszystkich badań przesiewowych, ewaluacji i dokumentacji 25 lutego 2020 r. przeprowadziliśmy z moją mamą transfer zarodka.

Nic z tego nie wydawało się prawdziwe. Po latach niepłodności i straty znajdowałam się w trudnej sytuacji emocjonalnej, a co gorsza, dwa tygodnie później zaatakował mnie wirus Covid-19. Świat się zatrzymał, a moja mama, która ze względu na swój wiek była już uznawana za osobę obarczoną wysokim ryzykiem zakażenia Covid-19, próbowała zajść w ciążę. Moje dziecko.

Przez cały pierwszy trymestr lekarze byli ostrożni optymistami, że dziecko rozwija się w prawidłowym tempie, ale po mojej historii poronień byłam pesymistyczna. Wstrzymywaliśmy oddech podczas każdej wizyty, badania i badania.

Dopiero po badaniu anatomicznym w 20. tygodniu poczułam wreszcie falę ulgi. Moja córeczka rosła i była zdrowa. Nadal byłem powściągliwy w kwestii świętowania, ale próbowałem przełamać czujność. Oficjalnie ogłosiliśmy ciążę mojej mamy znajomym i rodzinie oraz zamieściliśmy informację o tym w mediach społecznościowych. Oczywiście nieznajomi w Internecie zawsze będą mieli swoje opinie na temat naszej wyjątkowej podróży do macierzyństwa zastępczego, ale nasza rodzina i przyjaciele tylko świętowali i wspierali niezwykły cud.

Przez całą ciążę mojej mamy spędzaliśmy razem dni. Kiedy mój mąż zaangażował się w projekty żłobka, mama opowiadała mi o każdym odczuciu, objawie i pragnieniu, a ja chwytałam się każdego szczegółu. To jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło. Jej ciąża nigdy nie wydawała się dziwna ani niezręczna, a ja nie żywiłem do niej żadnej zazdrości ani urazy.

osoba nosząca maskę

Dzięki uprzejmości Breanny Lockwood

Moja mama w OBGYN na kontroli. tekst

Czasami było to trudne podczas rutynowych wizyt u lekarza, ponieważ cała uwaga była zawsze skupiona na mojej mamie. Była pacjentką, ale jako matka mojego dziecka czasami żałowałam, że lekarze nie rozmawiali bezpośrednio ze mną i nie zadawali pytań. (Mimo to personel wykonał świetną robotę, włączając mnie i mojego męża do każdej rozmowy i nigdy nie sprawili, że poczuliśmy się jak osoby z zewnątrz). Nie trzymałam się żadnego z tych uczuć długo, ponieważ byłam po prostu całkowicie i całkowicie wdzięczna za poświęcenie mojej mamy.

Moja córka urodziła się 2 listopada 2020 r. – w Światowy Dzień Płodności.

Urodziła się przez cesarskie cięcie, ponieważ lekarze obawiali się o bicie jej serca podczas porodu. Wciąż byliśmy w obliczu pandemii i chociaż mój lekarz początkowo powiedział, że nie możemy wejść na salę operacyjną – czego się spodziewałam i z czym się pogodziłam – w ostatniej chwili wpuścili mnie na salę. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu.

Mieszkamy teraz 20 minut drogi od moich rodziców i widuję moją mamę prawie codziennie. Mamy w domu zdjęcia jej ciąży.

grupa uśmiechniętych kobiet

Fotografia Rachel Langlois

Moja córka, Briar, dzień po urodzeniu.

Zdecydowanie chcę mieć kolejne dziecko i niedawno ponownie zaczęłam poddawać się zapłodnieniu in vitro. W zeszłym roku zaszłam w ciążę, ale moja druga córka urodziła się śpiąca [martwa] w 25 tygodniu z powodu złożonej wady serca. I po raz kolejny musiałam wyciągnąć się z ciemnej dziury, przepracować emocje i stanąć na nogi, aby spróbować jeszcze raz. Jestem otwarta na kolejną macierzyństwo zastępcze, a moja mama zaproponowała, że ​​ponownie będzie mnie nosić, ale teraz chcę zapewnić jej zdrowie i bezpieczeństwo.

Chociaż niepłodność była najbardziej wyniszczającą i trudną rzeczą, przez jaką przeszłam, ostatecznie jest to historia odporności. Jest to obciążające finansowo, wyczerpujące emocjonalnie i wymagające fizycznie, ale ostatecznie chodzi o to, ile razy wstanę i idę dalej. Oferta mojej mamy była najbardziej bezinteresownym, pięknym prezentem. Pokazało mi, że macierzyństwo może przybierać różne formy i teraz noszę w sobie tę myśl.