Myślałam, że pierwsza impreza świąteczna w mojej nowej pracy w 2018 roku będzie czymś niezwykłym Biuro . Wiesz, ludzie stoją wokół, niezdarnie popijając poncz i patrząc na zegar. Zdecydowanie nie spodziewałem się, że pojawię się ze współpracownikami w barze na dachu nowojorskiego hotelu. Słyszałem pulsującą muzykę elektroniczną z zewnątrz budynku, a w otwartym barze płynęła muzyka.
Chciałem tylko zjeść kawałek pizzy, wypić kieliszek wina, spotkać się z kilkoma osobami i wrócić do domu. Ale to wyraźnie nie był ten klimat.
Kiedy zobaczyłem Johna*, żołądek mi podskoczył.
Martwiłam się, że na niego wpadnę, bo ciągle słyszałam od ludzi w biurze, że uważa mnie za słodką. Ja pracowałam w firmie od stycznia 2018 roku, ale dopiero w nowojorskim biurze, gdzie on pracował, od kwietnia tego roku.
To było dziwne, bo tak naprawdę go nie znałem poza kilkoma rozmowami na Slacku. Być może rozmawialiśmy osobiście raz lub dwa razy. Zdecydowanie nie byłem nim zainteresowany. Mam chłopaka, którego bardzo kocham. Biorąc jednak pod uwagę, jak bardzo był lubiany w firmie, nie chciałam znaleźć się w sytuacji, w której musiałam go odrzucić, zwłaszcza jeśli w grę wchodził alkohol.
Kiedy John podszedł do mnie, był spocony i bełkotał. Próbowałam się od niego odsunąć, ale przez całą noc kręcił się wokół mnie. Doszło do tego, że ludzie wokół mnie zaczęli zauważać i komentować, jaki był przerażający. W pewnym momencie stałem przy barze, a on znowu był skupiony na mnie laserem. – Wiesz, że mam na ciebie oko – powiedział.
Powiązana historia
-
„Zostałem zaatakowany przez kogoś, kogo znam”
Następnie, przed salą pełną ludzi, John pchnął mnie na ścianę obok baru i próbował mnie pocałować. Powiedziałam mu, żeby przestał i przypomniałam mu jeszcze raz, że mam chłopaka i nie jestem zainteresowana.
– Nie masz już chłopaka. Przestań tak mówić” – powiedział. Dotykał mnie po całym ciele i chwycił za tyłek – po prostu obmacując mnie całkowicie. W końcu wysunęłam się spod niego, czując się taka zawstydzona i pogwałcona. Odsunąłem się jak najdalej od Johna i opowiedziałem jednemu z przyjaciół o tym, co się stało. Nie widziałem, jak John wychodził, ale później usłyszałem, że 30 minut później ktoś wsadził go do taksówki. Mój chłopak mnie odebrał, a ja wyszłam upokorzona i wściekła.
Nikt, poza przyjacielem, któremu się zwierzyłam, nie powiedział mi nic tamtej nocy. Byłem jednocześnie zaskoczony – ponieważ było to tak publiczne wydarzenie – i poczułem ulgę, ponieważ nie wiedziałem, jak zwerbalizować wszystkie mieszane emocje, które odczuwałem.
Gdy po raz pierwszy po tej imprezie wszedłem do biura, ogarnął mnie silny niepokój.
Bałam się, że wpadnę na Johna. Bałam się, że to zignoruje. Ale nie chciałam też wchodzić z nim w napiętą interakcję i żeby ludzie to widzieli.
To zawsze było biuro plotkarskie. A historia Johna, pijaka, którego trzeba było wsadzić do taksówki do domu, rozprzestrzeniała się lotem błyskawicy.
„Powiedziałam mu, żeby przestał i przypomniałam mu jeszcze raz, że mam chłopaka i nie jestem zainteresowana”.
Słyszałam od kogoś, że poczuł się niezręcznie i chciał mnie przeprosić, ale nigdy tego nie zrobił. Byłem rozczarowany. Albo nie sądził, że zrobił coś złego, albo wiedział i nie miał zamiaru nic z tym zrobić. Ale większość ludzi w ogóle mi o tym nie mówiła.
Ważyłem, czy powinienem zgłosić go do naszego działu kadr, ale nie byłem pewien, jak sobie z tym poradzą, a nie chciałem mieć tego piętna na sobie jako osobie, która złożyła skargę do HR. W mojej pierwszej pracy zgłosiłem jednego z redaktorów za obraźliwe słowa i pracuje tam do dziś. Nie bardzo wierzyłam, że tym razem wszystko potoczy się inaczej.
Powiązana historia
-
10 sposobów radzenia sobie z przemocą na tle seksualnym
Zamiast tego po prostu próbowałam za wszelką cenę unikać Johna. Wypijałam pięć filiżanek kawy dziennie, co oznaczało pięć wizyt w kuchni we wspólnym miejscu pracy. Zacząłem więc parzyć w domu większe partie kawy. Przypomniało mi to, jak w szkole średniej unikałem dręczycieli – czułem się nieswojo i zdenerwowany, spanikowałem, że przypadkowo go wyprzedzę; przestraszony tym, co by się stało, gdybym to zrobił.
Tymczasem kochałem swoją pracę i zamiast skupiać się na wszystkich swoich osiągnięciach, spędzałem czas na martwieniu się o tego kretyna. Wkrótce po napaści tymczasowo przeprowadziłem się do Waszyngtonu, aby podjąć pracę.
Jednak przez kilka następnych miesięcy ścieżki Johna i mnie nadal się krzyżowały.
Zostałem przydzielony do tego samego zespołu, w którym on pracował, choć wtedy pracowaliśmy w różnych biurach. Mimo to musiałem co tydzień meldować się w zespole na Hangoutach Google. Sam widok Johna na ekranie sprawił, że poczułem się niesamowicie niekomfortowo. Pamiętam, jak pociłem się nabojami.
Za każdym razem, gdy opowiadał dowcip lub przedstawiał pomysł, który został dobrze przyjęty, czułem tę wściekłość. Najgorsze było to, że jeśli spojrzysz na jego konto na Twitterze i pracę, którą wykonuje, możesz pomyśleć, że jest feministą. Ale w rzeczywistości był po prostu kolejnym gównianym facetem.
„Samo zobaczenie Johna na ekranie sprawiło, że poczułem się niesamowicie niekomfortowo. Pamiętam, jak pociłem się na kulach.
W końcu, kiedy wróciłem do biura w Nowym Jorku, spotkałem Johna osobiście. Zachowywał się, jakby wszystko było całkowicie normalne – nie było w nim tej dziwnej mowy ciała ani spuszczonej głowy z poczuciem winy, jakie miał, gdy przechodził obok mojego biurka kilka tygodni po tym, jak mnie napadł.
Zostawił za sobą swoje obrzydliwe zachowanie i pomyślał, że napięcie opadło. Ale nadal to czułem.
Pod koniec 2019 roku odszedłem z firmy do innej (lepszej) pracy i próbowałem iść dalej.
Ale tego lata w końcu ujawniono historię Johna jako seksualnego drapieżnika.
Dostałem SMS-a od jednego z moich starych współpracowników, który był ze mną w noc świątecznej imprezy. Brzmiało: „Cześć. Minęło milion lat. Mam nadzieję, że wszystko w porządku. Ale o mój Boże. Wreszcie.' Byłem bardzo zdezorientowany. Co przegapiłem?
Powiązana historia
-
Dlaczego osoby, które przeżyły, nadal są obwiniane za napaść?
Szybko dowiedziałam się, że grupa kobiet przedstawiła historie o tym, jak John je napastował i nękał. To było surrealistyczne. Pochowałem całe to doświadczenie, myśląc: „OK, w całym moim życiu tej kwestii nigdy nie uda się rozwiązać. Równie dobrze mogę to odpuścić”.
To było przerażające, gdy inne kobiety zgłaszały się, ale jednocześnie potwierdzało to.
Uświadomiłam sobie, że nie zwariowałam, że jestem taka zdenerwowana i tak bardzo niespokojna o to, co się stało, z powodu Johna był drapieżnik.
Napisałam do niektórych kobiet, żeby powiedziały, że to samo przydarzyło mi się z tym samym facetem. Doświadczenie tej więzi z tymi przypadkowymi kobietami było smutne, ale także naprawdę wzmacniające.
Niedługo po tym, jak podzielili się swoimi historiami, wszczęto dochodzenie w sprawie zachowania Johna w pracy i został on zwolniony. Cieszę się, że znaleźliśmy się w takim momencie historii, w którym tego rodzaju zachowania są szybko zauważane i badane, ale nie odczuwam takiej satysfakcji, jak myślałem.
W rzeczywistości ponowne przeżywanie tego doświadczenia było jednocześnie wyczerpujące, rozpraszające i szalone. Jest to obciążenie dla mojego zdrowia psychicznego i otaczających mnie ludzi, którzy mnie kochają. Czasem nie śpię z moim chłopakiem i rozmawiam o tym. Na szczęście mój najlepszy przyjaciel zawsze mnie wspiera; mówi mi, że to normalne i uzasadnione, że jestem zestresowany, zdezorientowany, zdenerwowany i płaczę.
Teraz mam dużo więcej empatii dla tych, którzy przeżyli.
Dzięki temu doświadczeniu zrozumiałam, dlaczego ludziom tak trudno jest zgłosić napaść. Wszystkie te emocje się pojawiają. Czuję większą odpowiedzialność, aby być milszym, lepszym i bardziej wyrozumiałym.
„Ponowne przeżywanie tego doświadczenia było jednocześnie wyczerpujące, rozpraszające i szalone”.
Kiedy rozeszła się wieść o Johnie, wielu moich byłych współpracowników po raz pierwszy skontaktowało się ze mną w sprawie tej nocy. To było frustrujące, bo żałowałem, że nie mam ich wsparcia, kiedy to się stało.
Jeśli masz szansę coś zrobić – działaj w tej chwili. Nie rok później. Gdybym miał jeszcze raz przeżyć tę chwilę, powiedziałbym sobie, żebym uwierzył we własną moc i natychmiast go zgłosiłem.
*Imię zmienione.










