Mówią, że miłość pojawi się, gdy najmniej się jej spodziewasz, często, gdy będzie to najbardziej niewygodne. Cóż, okazuje się, że to powiedzenie nie dotyczy tylko kontaktu z ludźmi: upadłem na obcasy na zapach, który jest dostępny tylko w mieście na całym świecie. Relacje na duże odległości nigdy nie były moją rzeczą, ale w tym przypadku jestem gonerem. I chociaż mam już butelkę w sprzęgłach, nie zalecam już tego, jak to zadziała.
Jedynymi, którzy są prawdopodobnie bardziej zszokowani tym rozwojem niż ja, są moi współpracownicy, którzy obserwowali, jak na przestrzeni lat gromadzą dziesiątki zapachów. Zawsze byłem poligamistą perfum. Problem nie był taki, że nie znalazłem tego, ponieważ mam tak wiele zapachów, że naprawdę uwielbiam. Po prostu zawsze uwielbiałem z natury abstrakcyjną jakość zapachu i jego zdolność do odtworzenia nastroju lub pamięci za pomocą starannie wyselekcjonowanej serii nut. Na przykład nie ma dla mnie nic bardziej pocieszającego niż zapach słodkiego piżma, bursztynu i lilii - notatki preferowanego zapachu mojej matki, wydmy Diora (które, jak to miałby los, zaczęła nosić rok, w którym się urodziłem).
W tym celu moje zapachy zawsze służyły jako przedłużenie mojej garderoby - trzewnym wyrazem mojego nastroju, a nawet pogody na zewnątrz; wymienne na podstawie codziennej (a nawet dwa razy dziennie). Próbowałem zawęzić moje ulubione na próżno, ale ostatecznie pogodziłem się z faktem, że zawsze będę miał co najmniej cztery zapachy rotacji w dowolnym sezonie. Następnie moi przyjaciele z Le Labo przesłali mi próbkę kolekcji ich miasta Exclusives i wszystko się zmieniło.
Byłem świadomy, kiedy zacząłem wąchać małe fiolki, że może to się zakończyć bardzo źle, ponieważ celem kolekcji wyłączenia miasta jest to, że każdy zapach jest dostępny tylko w odpowiednim mieście na całym świecie - nie możesz ich nawet kupić online, oszczędzaj na jeden miesiąc promocyjny każdego roku, gdy cała kolekcja jest dostępna dla globalnej populacji. Ale biorąc pod uwagę mój historyczny brak zaangażowania w każdy zapach, pomyślałem, że ryzyko było stosunkowo niskie - dopóki nie wziąłem powiewu fiolki oznaczonej przez GAIAC 10.
Nie mogłem go wystarczająco szybko zdobyć na skórze, być może w ostatnim rundzie, że ten wspaniały, mocny zapach nie będzie pasujący do mojej naturalnej chemii. W rzeczywistości wszystko to było zapieczętowane nasz los - byliśmy dla siebie przeznaczonymi. Mówiąc również: w ciągu chwil otaczali mnie kolegowie, którzy dostali powiew i chcieli wiedzieć więcej.
Trochę trudno jest opisać GAIAC 10, ponieważ jego tytułową nutą jest drewno guaiac, które nie ma tego samego rodzaju kompleksu, co Patchouli lub bursztyn. Z dodatkowymi nutami piżma, cedru i olibanum (znanego również jako kadzidło), jest to przede wszystkim drzewny zapach, ale dla mnie naśladuje aromat czystej skóry, odrobiną słodkiego kadzidła. Jest to niesamowicie pociągające w zaniżony, intymny sposób - jak zakopanie twarzy w czyjejś szyi. To Święty Graal „nagich” zapachów; rodzaj zapachu, który chcę, żeby ktoś mnie zapamiętał.
Zastrzeżeniem jest oczywiście to, że nie wiedziałem, z którego miasta Gaaca 10 pochodzi - i wymyślne podejrzenie powiedziało mi, że to nie jest L.A. ani Nowy Jork. Po szybkim googlowaniu miałem odpowiedź: Tokio. Koszt mojego ukochanego nowego zapachu wyniósłby 300 USD plus przelot przez Ocean Spokojny. Zakazana miłość? Film się pisze.
Pełne zastrzeżenie: (bardzo) życzliwi ludzie z Le Labo uratowali mi podróż (i, wiesz, czynsz), wysyłając mi butelkę, gdy podzieliłem się swoją trudną sytuacją. Od czasu, gdy starałem się go rozważyć, co jest trudne, gdy znalazłeś zapach, w którym dosłownie nie miałbyś nic przeciwko kąpieli.
Nie mogę dokładnie powiedzieć, że w pewnym momencie mogę przechodzić przez Japonię, ale w pewnym momencie mogę mieć nadzieję na promocję innego miasta. Czy ta obsesja jest bardzo frywolna i niepotrzebna? Oczywiście. Z drugiej strony nie możemy pomóc, w kogo się zakochujemy.
Dalej: ulubiona marka do pielęgnacji skóry przyjaznej dla Internetu przyjeżdża do Sephora.







