„Próbowałem Jogi Kundalini Z Guru – oto co się stało”

Zdatność

Uważam się za złego jogina, podobnie jak za złego Żyda. Wierzę w to, ale z pewnością nie praktykuję tego dostatecznie. To, jak mocno się z tym identyfikuję, zależy od tego, co dzieje się w moim życiu. I chociaż podziwiam ludzi, którzy są hardcorowi w kwestii tego głębszego związku, czy to duchowego, czy religijnego, często mi samej trudno jest się z tym utożsamić.

Trzymam kryształy na szafce nocnej, codziennie czytam horoskop i zawsze staram się wyładować z siebie jak najwięcej energii, a mimo to ciągle jestem podenerwowana, szukam całkowitej samoakceptacji i większego sensu życia. Dlatego też, kiedy otrzymałam zaproszenie na zajęcia jogi Kundalini, uważanej za najbardziej ezoteryczną, medytacyjną gałąź jogi, jaką znamy – prowadzone przez nikogo innego, jak samą twarz ruchu w USA, Guru Jagata – musiałam pojechać.



Może Kundalini, starożytna sztuka łączenia ćwiczeń umysłowych i fizycznych w celu przekształcenia świadomości, byłaby moją odpowiedzią, pomyślałem. W końcu było to dla Guru Jagat i było dla tysięcy jej zwolenników, w tym takich celebrytów Kate Hudson i Alicji Keys.



(Odnajdź swój zen i nabierz sił dzięki płycie DVD With Yoga na Meltyourmakeup.com.)

Guru Jagat odkrył tę praktykę na początku XXI wieku, zaraz po 11 września. Po 20 sekundach jakiejś dziwnej pozycji, w której podnosiłam ramiona, doświadczyłam fizycznego doświadczenia uniesienia i przejrzystości, jakiego żadna inna duchowa modalność nawet nie zbliżyła się do dotknięcia, pisze w swojej nowej książce: Niezwyciężone Życie . Następnie uczyła się od zmarłego mistrza Yogi Bhajana, OG, który sprowadził Kundalini do Ameryki pod koniec lat 60. i zachęcał ją, aby dzieliła się swoimi naukami ze światem zachodnim. Właśnie tego dokonała, zakładając Instytut RA MA Institute for Applied Yoga Science and Technology w Wenecji w Kalifornii. (Jest też inna lokalizacja w Hiszpanii, a wkrótce zostanie otwarta w Nowym Jorku.)



Wchodząc na zajęcia – zgromadzone około 50 osób, z których wiele było ubranych od stóp do głów w tradycyjne stroje Kundalini na tarasie hotelu James w Nowym Jorku – nie mogłem powstrzymać się od nagłej chęci wyrzucenia mnie za kaucję. Przybyłem kilka minut spóźniony (co prawda, prawdopodobnie nie jest to najlepszy sposób na rozpoczęcie praktyki medytacyjnej), a tutaj ta kobieta rozmawiała o prawdziwych i fałszywych wiadomościach (a więc ten Guru jest w trendzie!). Następnie przeszła do różnicy między rzeczywistością a nierzeczywistością. Według niej wszystko, co dodaje Ci energii, to pierwsze, a wszystko, co Cię wyczerpuje, to drugie. To wtedy mnie zaangażowała i straciła. Myśl o traktowaniu wszystkiego, co sprawia, że ​​jestem zmęczony, zestresowany lub niepewny, jako nierzeczywistego, była podniecająca – miałem nad tym władzę?! Ale potem ta myśl była tak naciągana, tak nierealistyczna (jak na ironię), że mnie sfrustrowała. Terminy są realne; rozstania są prawdziwe. Ktoś wytyka Ci Twoje wady? Bardzo realne.

Powiązane: Zdjęcia tej kobiety dowodzą, że sprawność fizyczna to znacznie więcej niż liczba na skali

Puściłem ten strumień myśli, gdy przeszliśmy do naszego pierwszego ćwiczenia: intonowania niektórych sanskryckich słów, których nie pamiętam. To była powtarzająca się pieśń, więc w końcu zrozumiałem, ale nie miałem pojęcia, co mówię i dlaczego. Wszyscy byli tak zsynchronizowani i tak skupieni, że w połowie spodziewałem się, że w odpowiedzi pojawi się duch. Przestroga mojej hipisowskiej siostry, że zajęcia Kundalini (które uwielbiała) mogą być „trochę kultowe”, brzmiało mi w uszach. Trochę? pomyślałem sobie. Ha.

Potem sprawy stały się naprawdę dziwne. Pozostając w pozycji siedzącej, podskakiwaliśmy od jednego dziwacznego ruchu do drugiego. Pochyliliśmy się nad nogami i wystrzeliliśmy z powrotem w górę, gwałtownie potrząsaliśmy rękami w górę i w dół, unieśliśmy ręce nad głowę, a następnie pociągnęliśmy je z powrotem w dół. Musiałem się rozejrzeć, żeby zobaczyć, czy wykonuję ruchy poprawnie; wydawały się nienaturalne, jak nic, co kiedykolwiek wcześniej robiłam, i czułam się coraz bardziej skrępowana. Nie tylko głupie, ale także jakbym tam nie pasował. Każdy ruch wykonywaliśmy przez kilka minut – nie mam pojęcia, jak długo, bo zdawało się, że trwało to całą wieczność. Siedzenie i wykonywanie w kółko tego samego ruchu jest znacznie trudniejsze i bardziej wyczerpujące, niż się wydaje. Moja dolna część pleców krzyczała z bólu.



Ostatnio bardzo zestresowany? Ta pozycja jogi może pomóc:

Ikona gry Kundalini Joga

Kiedy po raz pierwszy stanęliśmy na plecach, poczułem, że wiem, co robię. Leżeliśmy tam z ugiętymi kolanami i pulsowaliśmy biodrami w górę i w dół, zasadniczo wykonując mostki pośladkowe, tylko szybciej. Dzięki temu popadłam w medytacyjną błogość – uwielbiam mostki pośladkowe bardziej niż jakiekolwiek inne ćwiczenie na świecie – ale nie udało mi się tam pozostać wystarczająco długo. Zanim się zorientowałem, byliśmy z powrotem na tyłkach.

W tym momencie zacząłem czuć się całkowicie i całkowicie absurdalnie. Kolana miałam tak unieruchomione, a szyja i plecy tak bardzo bolały, że ledwo mogłam usiedzieć w miejscu. Ból fizyczny nie pozwolił mi zatracić się w czymś, co miało być niezastąpionym, emocjonalnym przeżyciem. Prawdę mówiąc, roześmiałem się głośno z własnego niepokoju w porównaniu z pozorną swobodą wszystkich innych. Dlaczego było to dla mnie takie trudne? Wydawało mi się, że rozwinęło się u mnie nagłe ADHD i każda kolejna minuta na macie była walką o spokój i dojrzałość.

Powiązany: „Podjąłem się 30-dniowego wyzwania z pompkami — oto co się stało”

Następnie rozpoczęliśmy ćwiczenie, które wyniosło mój sceptycyzm wobec siebie i praktyki na zupełnie nowy poziom. Polegało to na krążeniu jednym palcem wokół otworu, który stworzyliśmy drugą ręką, poruszając naszą krążącą ręką coraz szybciej z każdą minutą. To wywoła uczucia, powiedział Guru Jagat. Czekałem na doświadczenie zmieniające umysł, takie, które wyrwie mnie z ciała i wstrząśnie jasnością, ale jedyne, co poczułem, to czysta irytacja i czyste wątpliwości, czy naprawdę jestem joginem – lub w ogóle osobą o otwartym umyśle.

Kiedy skończyliśmy ostatnią część zajęć, niesamowicie długą medytację w pozycji siedzącej, czekałem w kolejce na spotkanie z Guru Jagatem. Z pewnością rozmowa z Gandhim XXI wieku rozwiązałaby mój problem, z pewnością miałbym wtedy fizyczne doświadczenie wzniesienia i przejrzystości, które powinno towarzyszyć moim dziwnym pozycjom pompowania ramion.

Ale tak się nie stało. Nie zrozumcie mnie źle, rozmowa z Guru Jagatem była absolutną przyjemnością. Jest łaskawa, ale nie przesadnie poważna; żartuje i śmieje się bez wysiłku, jakby to, co myśli i co mówi, było tym samym, bez chwili zwątpienia, zastanawiając się nad jednym lub drugim. Od razu zrozumiałam, dlaczego zgromadziła tak imponującą rzeszę fanów: w przeciwieństwie do wielu praktykujących New Age, którzy mogą uchodzić za bardziej świętych niż ty, Guru Jagat jest jednym z nas, można się z nim utożsamić. Jest bardziej fajną mamą niż sztywną nauczycielką. Wyczuła, że ​​nie wziąłem udziału w zajęciach, ale mimo to zachęciła mnie, abym został na herbatę (tradycja Kundalini).

Powiązane: Czy gorąca kąpiel naprawdę spala tyle samo kalorii, co ćwiczenia?

Kiedy jej podziękowałem, ale powiedziałem, że muszę wracać do domu, udzieliła miękkiego, niechcianego wyjaśnienia: To była specjalna, ekstremalna wersja na zaćmienie. Zobacz, jak się poczujesz później. Wywróciłam oczami, wychodząc.

W domu zalała mnie fala spokoju i zmęczenia. Pakując się na wyjazd prasowy, który zwykle budzi we mnie niepokój, przestałam zastanawiać się nad każdym dodatkiem do mojej walizki i po prostu poszłam za głosem przeczucia. Oczywiście 20 minut medytacji mogło mieć ten sam efekt, gdyby nie narastający ból pleców i szyi, ale wciąż myślałem o wczesnych słowach Guru Jagata.

Rzeczywistość kontra nierzeczywistość. Teraz rozumiem jej punkt widzenia. Nasza rzeczywistość jest tym, co tworzymy z naszych doświadczeń. Tak, terminy są realne, pakowanie się na wyjazd z nieznajomymi jest realne, zajęcia, przez które trzeba przejść, są realne. Mogę jednak zignorować wszelkie negatywne reakcje na nie. A jeśli Kundalini może mi w tym pomóc, może powinnam dać temu jeszcze jedną szansę.

Ostatecznie myślę, że to moja wina, że ​​nie nawiązałem dobrego kontaktu z klasą. Za bardzo starałem się coś z tego wyciągnąć, wymuszając organiczne doświadczenie, którego nie można wymusić. Wydaje się, że im bardziej jesteśmy pogrążeni w myślach, tym bardziej potrzebujemy czegoś w rodzaju Kundalini, jak Guru Jagat, aby nas z nich wyciągnął.

Może spróbuję jeszcze raz, może nie. Ponieważ moja migocząca duchowość, chcę czy nie, jest moją rzeczywistością. I nie przeszkadza mi to – przynajmniej na razie.

Marissa Gainsburg jest byłą dyrektor ds. funkcji w Meltyourmakeup.com, a wcześniej zajmowała stanowiska w Cosmopolitan, SELF i Allure, zajmując się fitnessem, zdrowiem, zdrowiem psychicznym, związkami, stylem życia i treściami podróżniczymi. Po 10 latach w Nowym Jorku dołączyła do zespołu kreatywnego Nike, gdzie kierowała opowiadaniem historii, marketingiem produktów i dziennikarstwem usługowym w wielu kanałach oraz pomogła uruchomić Nike Well Collective, holistyczną platformę wellness. Obecnie mieszka w Portland w stanie Oregon ze swoją słodką i bezczelną Australijką o imieniu Miley i jest dyrektorem redakcyjnym Arc'teryx.