„Próbowałem „medytacji orgazmicznej” z zupełnie nieznajomym – oto, jak to było”

Seks i miłość

Medytacja orgazmiczna (OM) to praktyka uważności wywodząca się z tradycji buddyjskiej, podczas której mężczyzna gładzi lewy górny kwadrant łechtaczki kobiety przez 13 minut, gdy ta leży na stosie poduszek. Wielbiciele przysięgają, że poprawiło to wszystko, od intuicji po umiejętności motoryczne, i zachwycają się tym, jak blisko i związani czują się ze swoimi partnerami. Kiedy więc dostałem szansę przetestowania tego w studiu medytacji orgazmu OneTaste w San Francisco, musiałem sprawdzić, czy było warte tego szumu.

Zanim zajęcia się rozpoczęły, przedstawiłem się chłopakowi obok mnie. W ciągu pięciu minut nasza rozmowa dotyczyła zgody, wstydu seksualnego i edukacji seksualnej. To miało być intensywne.



Gdy lekcja się zaczęła, wszyscy uczniowie w klasie rozeszli się i zaczęli mówić, dlaczego tam jesteśmy. Pewna kobieta zalała się łzami, gdy opowiadała o swojej niezdolności do orgazmu, a kilku kolegów z klasy zaoferowało jej uściski. Pewien mężczyzna mówił, że chce przezwyciężyć swoje skłonności do perfekcjonizmu. Inna opowiedziała pełną emocji historię o przezwyciężeniu niemożności osiągnięcia orgazmu z partnerem. Kiedy przyszła moja kolej, powiedziałam, że chcę mieć większy kontakt ze swoim ciałem i intuicją.



Jako pracoholik zmagający się z lękami często izoluję się od ludzi, przedkładam dążenie do osiągnięć ponad szczęście i tłumię swoje pragnienia do tego stopnia, że ​​nie jestem nawet w stanie stwierdzić, czy jestem głodny, czy zmęczony. Tak, więc to jest to. Szukałem kontaktu z innymi ludźmi i sobą, o którym OMersi cały czas mówią. Dzięki szczerości i uważnemu słuchaniu wszystkich, poczułem już więź z ludźmi w tym pokoju.

POWIĄZANY: 5 nawyków kobiet, które za każdym razem osiągają orgazm

Przedstawiamy Orgazm 2.0

Instruktorzy wyjaśnili, że kolejną rzeczą, jaką robi OM, jest przejście od Orgazmu 1.0 do Orgazmu 2.0. Najwyraźniej Orgazm 1.0 jest zorientowany na cel, a potem zanika, podobnie jak te, których doświadczyła większość z nas. Z drugiej strony Orgazm 2.0 pozostaje z Tobą i pomaga zrozumieć Twoje wewnętrzne potrzeby oraz poczuć się blisko ludzi wokół Ciebie , co brzmi bardzo miło.



Chociaż nie mieliśmy okazji wypróbować OM na zajęciach, instruktorzy przeprowadzili bardzo graficzną demonstrację. Jedna z nich rozebrała się od pasa w dół i położyła się na plecach z nogami rozłożonymi na dwóch poduszkach, a druga ustawiła stoper, położyła lubrykant na palcu i pieścił lewą górną stronę łechtaczki w górę i w dół. Instruktorzy wyjaśnili, że w tym konkretnym miejscu występuje największa koncentracja nerwów, co czyni je niezwykle wrażliwymi. (Chociaż nie jestem pewien, czy jest to fakt naukowy.)

Minutnik włączył się po 13 minutach (według moich instruktorów ten konkretny czas powinien wystarczyć na relaks, opuszczenie gardy i wejście w OM), po czym instruktor wyjął ręcznik i delikatnie przycisnął go do pochwy OM'er, aby ją uziemić – tj. przywrócić ją do rzeczywistości.

I Posiadać spróbować, pomyślałem.



Podczas lunchu wdałem się w niezwykle szczere rozmowy z kolegami z klasy (myślę, że można ich tak nazwać). Instruktor siedzący obok mnie zauważył, że zadaję mu dużo pytań na jego temat i sama byłam zaskoczona, gdy odpowiedziałam: Może to dlatego, że boję się mówić o sobie. Przez następne kilka minut namawiał mnie, abym opowiedziała mu o swoim życiu. Ktoś inny podszedł do mnie i powiedział, że mam świetną energię.

POWIĄZANE: 14 oszałamiających faktów na temat orgazmów

Po południu zagłębialiśmy się w szczegóły techniczne, na przykład jak poprosić kogoś o OM (mówisz, czy chcesz mieć OM? zamiast Czy mogę ci OM?, ponieważ jest to czynność wspólna), potrzebne przybory (lubrykant, ręcznik i opcjonalnie para rękawiczek), jak się ustawić (udar wysuwa nogi na dwie poduszki) i jak dotykać pochwy (jedna ręka podnosi kaptur łechtaczki i wkłada kciuk do pochwy, a druga masuje pochwę) lewy górny kwadrant łechtaczki w górę i w dół). Następnie, podczas OM, udar powinien powiedzieć głaskającemu, czy chce, aby coś zostało zrobione inaczej, a głaskający powinien opisać doznane przez niego doznania. Po upływie czasu oboje partnerzy opisują momenty, które szczególnie dla nich utkwiły w trakcie sesji. Więc. Dużo. Rozmawiając.

Instruktorzy wyjaśnili, że OneTaste uczy nas głaskania kobiet tylko dlatego, że społeczeństwo ma zbyt duże oczekiwania, aby kobiety zadowalały mężczyzn. Oznacza to, że nie ma żadnej transakcji, którą ty robisz dla mnie, ja robię dla ciebie transakcję.

Mógłbym to zignorować – ale stracili mnie, gdy kazali nam zapomnieć o kulminacji i po prostu podążać za orgazmem. Co to do cholery znaczy? Nieśmiało podniosłam rękę. Czyli orgazm, ale bez orgazmu? Jaka jest różnica?

Orgazm, jak wyjaśnili, to dowolny stan mimowolnego skurczu mięśni, a kobiety są zaprogramowane na odczuwanie ekspansywnych orgazmów przez dłuższy czas. Z drugiej strony punkt kulminacyjny to skoncentrowany na mężczyznach standard, który nasze społeczeństwo narzucił kobietom, zgodnie z którym osiągasz szczyt, a następnie schodzisz w dół. Ale naprawdę, orgazmy kobiet powinien przypominać bardziej kolejkę górską.

Tak, byłem trochę sceptyczny wobec poglądu, że kobiety przez cały ten czas nieświadomie osiągały orgazm jak faceci. Ale mógłbym się zgodzić i rzucić wyzwanie temu szaleństwu, bam, dziękuję pani za podejście do wysiadania. Zbyt wiele moich połączeń wiązało się z presją wydajności po obu stronach i niewielką komunikacją na temat tego, co faktycznie działa.

Samo leżenie i nie mając nic do roboty poza przekazaniem partnerowi szczerej informacji zwrotnej – i świadomość, że z radością przyjął tę informację, ponieważ była to część praktyki – brzmiało jak ulga.

Łatwiej to jednak powiedzieć, niż zrobić.

Próbuję medytacji orgazmicznej dla siebie

Po zajęciach wszyscy mieliśmy okazję do integracji i ku mojemu zdziwieniu kilku uczniów już zapytało mnie, czy chciałbym wziąć udział w OM. Byłem trochę zdenerwowany faktem, że nieznajomi mnie dotykają, ale demonstracja bardzo mnie podnieciła. Przyjąłem zaproszenie człowieka, który mówił o byciu niezdolny do orgazmu z partnerem.

POWIĄZANE: Jak medytować, aby uzyskać więcej orgazmów

Ponieważ moje mieszkanie było dość daleko od miejsca, w którym odbywały się zajęcia, a on uważał, że w nim panuje zbyt duży bałagan, wykazaliśmy się kreatywnością i wykorzystaliśmy aplikację, która pozwala wynająć biuro na krótki okres czasu. Desperackie czasy.

Zanim tam pojechaliśmy, zatrzymaliśmy się w Walgreens po ręczniki i lubrykant – tak jak ty. Kiedy dotarliśmy do biura, położył na podłodze poduszki z kanapy w biurze, a ja zdjąłem spodnie i położyłem się na podłodze. Aby uspokoić nerwy, opowiadaliśmy sobie historie o tym, jak oboje osiągnęliśmy pierwszy orgazm z partnerami. Potem fakt, że byłam naga od pasa w dół, nie przeszkadzał mi już tak bardzo. Poczułam się blisko niego, chociaż nadal miałam świadomość, że mamy ten pokój tylko na godzinę, a na korytarzu stoi ochroniarz, który potencjalnie może podsłuchiwać.

Emocjonalna intensywność tej sytuacji sprawiła, że ​​moje ciało poczuło się podniesione. Właściwie to sapnęłam, kiedy włożył kciuk do mojej pochwy. Głaskanie wahało się od przyjemnego do nieprzyjemnego. Nie przywykłam do tego, że ktoś podnosi kaptur i dotyka bezpośrednio mojej łechtaczki.

Jednocześnie nie było presji występów. Żadnych przesadnych jęków, seksownych twarzy i zbędnych udawanych orgazmów. To była pierwsza interakcja seksualna, podczas której nie czułam, że podniecanie faceta jest moim obowiązkiem.

POWIĄZANY: 10 sposobów na lepsze, silniejsze orgazmy

Ale miałem trudności z pozbyciem się nastawienia „idź na O”. Po kilku minutach zaczęło być tak dobrze, że trudno było się poruszać, wydawać jakikolwiek dźwięk, a nawet myśleć. I wpadłam w panikę. Czy to oznacza, że ​​przyjdę? Pewnie chce, żebym przyszedł, pomyślałem. Może zastanawia się, dlaczego jestem taka cicha. Zacząłem więc wstrzymywać oddech i zaciskać mięśnie w sposób, który zwykle doprowadza mnie do krawędzi. Ale to po prostu wyrwało mnie z tej chwili. Po wyznaczonym czasie, mimo że OMing był świetny, Orgazm 1.0 i Orgazm 2.0 pozostały nieuchwytne.

Potem razem z moim partnerem OM poszliśmy na spacer i omówiliśmy wszystko, od naszych fantazji seksualnych po niepewność dotyczącą obrazu ciała. Rozmawialiśmy też rzeczowo o kształcie mojej pochwy i sposobie, w jaki ją głaskał. Jakoś to wcale nie było niezręczne. Może dlatego, że nie spodziewaliśmy się, że kiedykolwiek będziemy się spotykać lub uprawiać seks. To było jak dwoje ludzi, którzy uderzali razem piłkami tenisowymi, przekazując sobie nawzajem informacje na temat formy.

Kilka tygodni później rozmawiałem z założycielką OneTaste, Nicole Daedone. Powiedziała mi, że wyciszenie umysłu jest właściwie celem OM, a kiedy próbujemy osiągnąć orgazm, tracimy to, czego naprawdę szukamy. Najwyraźniej muszę się jeszcze czegoś nauczyć.

Ale nie zamartwiam się tym. W rzeczywistości byłoby to sprzeczne z całą filozofią OneTaste. Nauczyciele podkreślali, że w każdym OM chodzi o podróż, a nie o jej cel.

Jeśli chodzi o moje życie seksualne, jestem całkiem zadowolony z Orgasm 1.0. Ale w sensie metaforycznym wszyscy moglibyśmy zastosować w naszym życiu nieco więcej Orgazmu 2.0.