„Zająłem się kulturystyką w wieku 75 lat, aby nie pozwolić, aby strach przejął kontrolę po zdiagnozowaniu raka”

Zdatność

Kiedy w 2023 roku zdiagnozowano u mnie raka piersi, mój świat wywrócił się do góry nogami, ale nie pozwoliłam, aby strach przejął kontrolę – chciałam coś zrobić. Więc sześć miesięcy temu odebrałem
telefon, żeby zadzwonić Światowa Federacja Kulturystyki Naturalnej aby uzyskać więcej informacji przed zarejestrowaniem się do udziału w konkursie.

Organizatorzy byli zachwyceni, gdy usłyszeli, że jestem zainteresowany, ponieważ chcą większej reprezentacji w grupie wiekowej Masters (powyżej 50. roku życia), szczególnie w kategorii kobiet. Obecnie mam 75 lat i czułem, że mój udział może mieć znaczący wpływ na ten sport i na moje życie.



Kulturystyka naturalna polega na budowaniu mięśni i rzeźbiąc swoją sylwetkę w staromodny sposób – bez sterydów i jakichkolwiek sztucznych wzmacniaczy. Po prostu dobra, czysta, ciężka praca, dużo podnoszenie ciężarów i prawidłowe odżywianie. Już raz brałem udział w zawodach, ale to było 22 lata temu.



Moja przygoda z fitnessem rozpoczęła się w dzieciństwie jako chłopczyca, która kochała ruch. Jestem osobą poruszającą się i wykonawcą – zawsze lubiłem się ruszać.

Moja miłość do aktywność fizyczna rozkwitła w college'u, gdzie szermierkę i tańczyłam, a także zajmowałam się innymi hardcorowymi i akrobatycznymi zajęciami. Nie żałuję w życiu zbyt wiele, ale chciałbym się czegoś nauczyć sztuki walki .

Taniec Marilyn Larkin

Marilyn Larkin



Marilynn na zajęciach tanecznych w Nowym Jorku.

Kiedy w latach 70. ruch fitness nabrał rozpędu, rzuciłem się do przodu i związałem się ze studiami fitness, takimi jak Elaine Powers Rysunek Salons (co za powrót do przeszłości!).

Postanowiłem rozpocząć treningi pod okiem trenera personalnego, który namówił mnie do startu w moich pierwszych zawodach kulturystycznych.

Miałem wtedy 54 lata i byłem najstarszą osobą biorącą udział w zawodach. Wzięłam udział w konkursie, ale nie bardzo byłam zainteresowana zapisaniem się do kolejnego. Szybko zdałem sobie sprawę, że tym, co najbardziej kocham w kulturystyce, jest proces treningowy, a nie dzień meczu.

Przez całą fazę treningową ludzie zatrzymywali mnie na siłowni i na ulicy, pytając, co jem, jak trenuję, lub mówili, że ich zainspirowałem. Uwielbiałem to uczucie, że inspiruję innych, robiąc coś, co naprawdę kocham, co ostatecznie zmotywowało mnie do zdobycia certyfikatów z treningu osobistego i fitness grupowego w 2005 roku.



Szybko zdałem sobie sprawę, że tym, co najbardziej kocham w kulturystyce, jest proces treningowy, a nie dzień meczu.

Pracując z klientami jako osobisty trener, dostrzegłam silny związek między postawą ciała, pewnością siebie i poczuciem własnej wartości. Następnie opracowałem program ćwiczeń postawy z wykorzystaniem taśm oporowych i podróżowałem po Nowym Jorku, aby uczyć go na różnych konferencjach zawodowych i w szkołach.

Przejdźmy szybko do roku 2023: pandemia zakłóciła moją rutynę, przez co zwlekałem z skontaktowaniem się z lekarzem w związku z guzem, który początkowo przypisywałem bólowi spowodowanemu wykonywaniem 80 pompek dziennie. Zanim zwróciłem się o pomoc, rak postępował, ostatecznie dając przerzuty do wątroby. Pomimo powagi mojej diagnozy, zdecydowałam się na wycięcie guza i radioterapię zamiast mastektomii i chemioterapii, stawiając na pierwszym miejscu jakość życia i minimalizując czas spędzony poza zajęciami fitness, które pozwalają mi czuć się skoncentrowanym i w najlepszej formie.

Marilynn Larkin startuje w swoich pierwszych zawodach kulturystycznych w wieku 54 lat

Marilyn Larkin

Marilynn pozuje na swoich pierwszych zawodach kulturystyki naturalnej w 2002 roku.

Kulturystyka była czymś więcej niż tylko wyzwaniem fizycznym; była to podróż pełna akceptacji siebie, wzmocnienia i nieustannego zaangażowania w siebie.

Po diagnozie wiedziałem, że potrzebuję wyzwania, które pomoże mi ruszyć do przodu w życiu i od razu pomyślałem o kulturystyce. W tym sporcie chodzi o umożliwienie ciału osiągnięcia pełnego potencjału i zaakceptowanie go takim, jakie jest, a tego właśnie potrzebowałem. Przygotowania do zawodów obejmowały 16-tygodniowy program treningowy pod okiem mojego trenera (mimo że jestem trenerem, lubię pracować z trenerem przy własnych treningach), z którym pracuję od trzech lat i któremu ufam całkowicie. Pomimo niepowodzeń związanych z leczeniem raka, byłem zdeterminowany odbudować siły za pomocą środków konserwatywnych postępujące przeciążenie , przemyślane programowanie i skupienie się na balansować i symetria w mojej sylwetce.

W ciągu tych 16 tygodni trenowałem siłowo średnio trzy razy w tygodniu i rzeczywiście to robiłem kardio dwa razy w tygodniu. Mój trener zadbał o urozmaicenie ćwiczeń, aby sesje były wymagające i zapobiegały plateau. Przeszliśmy od mojego typowego programu wykonywania trzech serii po 10 powtórzeń przy określonej wadze do cięższych ciężarów, średnio z czterema seriami po osiem powtórzeń, skupiając się na obszarach mojego ciała, które wymagały większej uwagi, np. dolnej części ciała, nad którą zawsze ciężko było mi pracować. Często mieszaliśmy ćwiczenia – na przykład zmieniając moje ulubione ćwiczenie, wiosłowanie na linach, na wiosłowanie w pochyleniu, wiosłowanie na jednej ręce i inne odmiany – aby mieć pewność, że moje mięśnie są stale napięte na różne sposoby.

instagramie Zobacz cały wpis na Instagramie

Oprócz osobistych sesji z trenerem współpracowałem także z wirtualnym trenerem, który nauczył mnie pozycji kulturystycznych i stworzył dla mnie układ na scenie. Byłem więc dość zajęty trzema sesjami tygodniowo na siłowni, grupowymi zajęciami online i prywatnymi warsztatami coachingowymi.

Psychicznie ta podróż była trudna, ale niezwykle satysfakcjonująca. Musiałam przezwyciężyć samoświadomość spowodowaną zmianami fizycznymi wywołanymi przez raka, takimi jak obrzęk brzucha spowodowany przerzutami do wątroby. Zanim mogłam wejść na scenę przed grupą nieznajomych, ubrana w opaleniznę natryskową i minimalistycznie ubrana, musiałam najpierw zaakceptować swój wygląd. Zawsze byłam pewna siebie, ale to doświadczenie wymagało nowego poziomu akceptacji i utwierdziło mnie w przekonaniu, że sprawność fizyczna i odporność psychiczna są ze sobą ściśle powiązane.

Powiązane historie

W czerwcu 2024 roku wziąłem udział w moich drugich w historii zawodach kulturystycznych.

W kategorii Masters zająłem pierwsze miejsce Światowa Federacja Kulturystyki Naturalnej Hercules Pro/Am w White Plains w stanie Nowy Jork.

Dla mnie fitness zawsze oznaczał podróż, a nie wynik. Nie chodzi o wygrywanie czy przegrywanie, chodzi o przekraczanie własnych granic, ufanie swojemu ciału i odnajdywanie w tym radości. Muszę jednak przyznać, że to osiągnięcie wydawało mi się niesamowite i wciąż jestem zdumiony, że mi się to udało.

Mój rak utrzymywał się na stabilnym poziomie przez ostatni rok i zdecydowałam się dalej z nim żyć, zamiast decydować się na agresywne leczenie. Myślałam o wzięciu udziału w kolejnym konkursie, który odbędzie się we wrześniu tego roku, ale stwierdziłam, że w połączeniu z uruchomieniem mojej nowej platformy motywacyjnej i postawy, to byłoby za dużo, NIE WYGRYWAJ SIĘ . Następne zawody planuję wczesną wiosną 2026 r.! W międzyczasie ciężko trenuję, aby utrzymać zyski, jednocześnie ciesząc się wytchnieniem od diety przed zawodami.

Marilynn Larkin startuje w zawodach kulturystycznych Hercules w czerwcu 2024 r. w White Plains w Nowym Jorku

Nicka Colville'a

Marilynn pozuje na scenie podczas zawodów Hercules International Natural Bodybuilding Federation w White Plains w stanie Nowy Jork, czerwiec 2024 r.

Te cztery czynniki były kluczem do mojego sukcesu w transformacji siły.

1. Znalazłam trenera, któremu całkowicie zaufałam i który odegrał niezastąpioną rolę.

        Posiadanie kogoś, kto poprowadziłby mnie przez program treningu siłowego nastawionego na wyniki, zrobiło ogromną różnicę, pozwalając mi czuć wsparcie przez całą podróż. Podejście mojego trenera nie polegało tylko na podnoszeniu większych ciężarów, ale także na zapewnieniu symetrii i równowagi w mojej sylwetce, co jest tak istotne w kulturystyce. Skupiliśmy się na obszarach, które wymagały poprawy, a mój trener zawsze dostosowywał program w oparciu o moje potrzeby i wszelkie ograniczenia. To zaufanie i konsekwentna komunikacja były kluczowe, szczególnie w okresie rekonwalescencji, kiedy musiałem odbudować siły.

        2. Nie pozwoliłem, aby strach przejął kontrolę podczas przygotowań do kulturystyki i od chwili, gdy usłyszałem diagnozę raka.

        Lubię mówić: „Poczuj swój strach, a potem przejdź przez niego”. Nie chcę powiedzieć, że nigdy nie czułem strachu – po diagnozie śmiertelnie się bałem. Ale potem zdałem sobie sprawę, że chcę zrobić o wiele więcej, a kulturystyka stała się sposobem na przełamanie moich lęków. Wszystko polega na tym, aby dać sobie pozwolenie na znalezienie tego, co Cię rozświetla, a następnie podążać za tym.

        3. Skupiłem się na podróży, a nie tylko na wyniku.

        Dałem sobie pozwolenie, aby nie pozwolić, aby samoświadomość powstrzymywała mnie od dążenia do tego celu, niezależnie od tego, jak będzie wyglądać meta. Praktykowanie samoakceptacji przez cały okres szkolenia (i życia!) oraz znajdowanie wsparcia w mojej społeczności podczas tego procesu było sprawą najwyższej wagi.

        4. Nadal traktowałam priorytetowo swoje odżywianie.

        Gdy tylko usłyszałem diagnozę raka, wyeliminowałem alkohol i smażone potrawy, ograniczyłem cukier i przeszedłem na czystą dietę. Dzięki temu moje przygotowania do kulturystyki były płynniejsze, ponieważ jadłem już w ten sposób. Nie postrzegam tego jako dyscypliny, ale jako zaangażowanie w siebie i swoje cele. Podczas przygotowań posiłki stały się prostsze i bardziej skupione na dostarczaniu organizmowi paliwa na nadchodzący rygorystyczny trening.

        taniec towarzyski Marilynn Larkin

        Marilyn Larkin

        Marilynn i jej partner taneczny tańczą w Nowym Jorku.